Ostatni, który opuści rezydencję, zatrzyma ją: 119 dni w domu MrBeasta
MrBeast ミスタービーストPiętnastu mężczyzn wchodzi do rezydencji wartej milion dolarów z jedną zasadą: kto wyjdzie ostatni, zatrzyma dom. MrBeast (Jimmy) od początku mówi, że nie wybrał ich przypadkowo. Każdy z nich publicznie twierdził, że jego filmy są „niezwykle łatwe” i że gdyby kiedyś wziął w nich udział, na pewno by wygrał. Film pokazuje, jak te deklaracje sprawdzają się w praktyce. Przez kolejne tygodnie Jimmy odtwarza wyzwania ze swoich dawnych filmów, a gdy uczestnicy zaczynają mówić, że coś jest „za proste”, za każdym razem podnosi poprzeczkę.
Zasady i dom, o który toczy się gra
Rezydencja ma siedem sypialni, trzy pokoje gier, salę kinową, bibliotekę i siłownię. Zasady są krótkie: kto przekroczy czerwoną linię, odpada, a kto zostanie ostatni, dostaje dom na własność. Pytania o godziny snu i pobudki zbyto żartem, a o sypialnie rozstrzygnęła zasada „kto pierwszy, ten lepszy”.
Na starcie wszyscy deklarują, że nie mają żadnego powodu, by wyjść, i że mogą tu siedzieć nawet trzy lata. Jeden z uczestników zauważa jednak, że na razie jest spokojnie, ale „zaraz zrobi się ślisko”. Narrator przyznaje mu rację. Pierwszej nocy Chaise wpada na pomysł, że skoro telewizory są ulubioną rozrywką w domu, to bez nich wiele osób szybko odpadnie. Zakrada się więc i pozbywa pilotów.
Pierwsze rezygnacje i konfrontacja z własnymi słowami
Już drugiego dnia część uczestników mówi o tęsknocie za domem. Chaise wyznaje, że brakuje mu mamy. Jimmy przypomina mu wtedy nagrania, na których wyśmiewał uczestników tęskniących za żoną i dziećmi. Taki chwyt powtarza się przez cały film: każda osoba, która chce odejść, najpierw ogląda fragment własnego wcześniejszego filmiku.
Pierwszy rezygnuje uczestnik, który wcześniej mówił, że nic go tak nie wkurza jak ludzie odchodzący pierwszego dnia, bo tęsknią za psem. Wyjaśnia, że wie, iż inni zostaną tu przez cały rok, a on nie jest na to gotowy. Na prośbę Jimmy'ego, żeby przyznał, że wyzwania nie są tak proste, jak wyglądają, odpowiada, że nadal są proste. Zostaje czternastu.
Chaos: drzwi, materace, sos ranczerski
Zamiast odejść, Chaise wyładowuje frustrację na domu. Jeden z uczestników zapowiada, że po siedmiu czy dziesięciu dniach „wszystkim odbije” i zacznie się wyważanie drzwi. Chaise odpowiada, że on wyważa drzwi już drugiego dnia, i rzeczywiście to robi. Dochodzi do szarpaniny o materac w czyimś pokoju. Jimmy komentuje, że wszystko w nim krzyczy, żeby wkroczyć i to przerwać, ale skoro uczestnicy twierdzili, że jego filmy są za proste, musi na to pozwolić.
Grupa przenosi się z głównej sypialni i urządza sobie własną. Chaise śpi na kanapie, co według narratora jeszcze pogarsza jego nastrój. Kiedy ćwiczy na siłowni, Kweli zakrada się i niszczy jego nowy pokój. Chaise nie wie, kto to zrobił, więc odpowiada na oślep: wylewa sos ranczerski na dywan i rzeczy innych. Jeden z poszkodowanych żartuje, że ma teraz w pokoju „włoską knajpę”. Jimmy, oglądając zniszczenia na żywo, mówi, że jest zszokowany. Schody są pokryte sosem barbecue, a łóżko jednego z uczestników zrzucono z balkonu.
Zwrot przynosi Kevin, który mówi, że nie lubi spać ani mieszkać w brudnym domu, i zaczyna sprzątać. Dołączają do niego inni. Narrator ocenia, że to zbliżyło grupę, a widok sprzątających skłonił Chaise'a do naprawienia sytuacji: buduje coś, dzięki czemu udaje się odzyskać ostatniego pilota. Tę noc chłopaki spędzają w spokoju przed telewizorem.
Dzień piąty: trzech „hejterów” odpada jednocześnie
Mimo powrotu telewizji część uczestników zaczyna rozumieć, że udział w filmie nie będzie łatwy. Piątego dnia jeden z nich chce wyjść, bo tęskni za kotem. Jimmy pokazuje mu jego nagranie, w którym kpił z uczestnika rezygnującego z miliona dolarów, „żeby nakarmić kota”. Zawodnik najpierw mówi „Zostaję. Masz rację”, po czym dodaje, że żartował, i wsiada do limuzyny.
Zaraz potem ktoś mówi, że chce wrócić do mamy. Trzeci okazuje się Chaise, który kiedyś zapewniał, że gdyby kazano mu zostać na jachcie sto dni, zostałby dwieście. Przyznaje, że nie spodziewał się, że wyzwanie będzie aż tak trudne. Pytany, czy chce przeprosić wyśmiewanych uczestników, odpowiada: „Nie”. Jimmy podsumowuje, że już piątego dnia trzech jego największych hejterów się poddało.
Demolka trwa, a milion przegrywa z nuggetsami
Narrator zauważa, że odejście Chaise'a nic nie zmieniło, a w kolejnych dniach w domu zapanował jeszcze większy chaos. Uczestnicy wrzucają książki na boisko do koszykówki, kuchnię sprząta się godzinami, a ktoś postanawia zniszczyć siłownię, bo w domu jest za dużo jej miłośników i trzeba ich zmusić do odejścia. Sprzęt jest połamany, okna wybite. Jeden z uczestników mówi, że dom jest piękny, a inni rozrywają go na strzępy, obniżając wartość nagrody, o którą sami walczą.
Dziesiątego dnia Jimmy proponuje zestaw 30 nuggetsów z Chick-fil-A w zamian za rezygnację. Ruben się zgadza. Wcześniej, na nagraniu odtworzonym przez Jimmy'ego, naśmiewał się z uczestnika, który po 30 dniach narzekał na tęsknotę za rodziną, i mówił, że potrzebuje trudniejszego wyzwania. Teraz przyznaje, że już czwartego dnia był rozemocjonowany z tęsknoty. Jimmy podkreśla, że uczestnik oddaje dom za milion dolarów za posiłek wart około 10 dolarów. Zostaje jedenastu.
Kajdanki na czas nieokreślony
Pierwsze odtworzone wyzwanie nawiązuje do filmu o ludziach przykutych do swoich byłych partnerów. Uczestnicy muszą dobrać się w pary i zostać skuci na nieokreślony czas, „może dzień, a może rok”. Zdjęcie kajdanek oznacza eliminację. Na pytanie, jak chodzić do toalety, Jimmy odpowiada: „Wymyślicie coś”.
Już pierwszy dzień pokazuje, że każda prosta czynność staje się skomplikowana. Niektóre pary szybko zaczynają się kłócić. Jeden z uczestników nagrywa „ostatni vlog” i zapowiada odejście. Dwunastego dnia odchodzą dwie osoby, a jedna z nich przyznaje do kamery, że to trudne. Zostaje dziewięciu, wśród nich Pierce, Uthy, Mark, Kevin, Asher, Aaron, Kweli i Ryan.
W tej fazie zarysowują się relacje, które będą ważne do końca. Ryan i Kweli zostają najlepszymi kumplami. Kweli opowiada, że w zeszłym roku zwolniono jego tatę i że większość wygranej przekazałby rodzicom, a tatę wysłałby na emeryturę, bo liczy, że to odnowi ich relację. Ryan mówi, że odkąd zna tę historię, chce tylko pomóc Kweliemu wygrać.
Zupełnie inaczej wygląda para Aaron i Asher. Aaron próbuje rozmawiać z Asherem o rodzinie, o jeździe na rowerze z bratem. Asher odpowiada, że brat pewnie świetnie się bawi bez niego i że niezbyt go to obchodzi. Aaron mówi, że jest poważnie zmartwiony, bo Asher nie okazał emocjonalnej więzi ani z nikim w domu, ani z rodziną, choć przyznaje, że jest bardzo mądry. Pewność siebie Ashera, który nazywa rezydencję „moim domem”, zaczyna irytować innych. Uthy zapowiada, że chce go wyeliminować, bo Asher jest przekonany, że wie wszystko, „i nie zobaczy, jak nadchodzę”.
Bez telewizora
Kevin, Mark i Uthy zauważają, że część uczestników trzyma w domu wyłącznie telewizja. Uthy rozumuje, że jeśli ludzie zaczną się nudzić, zaczną odchodzić jeden po drugim, jak w efekcie domina. Dwudziestego pierwszego dnia niszczy oba telewizory. Następnego dnia ktoś odpada i zostaje siedmiu. Na pytanie, czy się z tego cieszy, jeden z uczestników odpowiada po prostu: „To rywalizacja”.
Narrator zwraca uwagę, że trudne jest nie tylko mieszkanie w willi, lecz także czas tracony z bliskimi. Jeden z najmłodszych uczestników mówi, że omija go bal i impreza absolwentów i że uświadomił sobie, iż życie toczy się dalej bez niego, a tego czasu nigdy nie odzyska.
Następnie odpada Mark. Wcześniej wyśmiewał uczestników mówiących „tęsknię za żoną i dziećmi” i nazywał ich głupkami. Teraz to przyznaje: „To prawda. Tak robiłem”. Zostaje sześciu. Jeden z pozostałych ocenia, że MrBeast wybrał grupę ludzi, którzy byli „tylko mocni w gębie” i tak naprawdę im nie zależało. Ryan mówi z kolei, że prawie 20 dni skucia z Kwelim i wspólne mieszkanie z Pierce'em tylko ich wzmocniło.
Bez telewizora chłopaki wymyślają nowe zajęcia. Kamera pokazuje kolejne dni od 31. do 34. wypełnione zabawą, którą ktoś komentuje słowami, że tak wygląda zabranie mężczyznom telewizji: „Są jak jaskiniowcy”. Czterdziestego dnia Jimmy zdejmuje kajdanki i ogłasza, że pierwsze wyzwanie się zakończyło.
Skaner dłoni z „Bunkra”
Kolejne wyzwanie pochodzi z filmu o bunkrze. Po włączeniu alarmu trzeba w ciągu minuty przyłożyć dłoń do skanera, inaczej się odpada. Uczestnicy reagują: „To zbyt proste”. Jimmy zapowiada, że pod koniec filmu nie będą tak mówić.
Część zawodników przenosi się bliżej skanerów i śpi tuż obok nich. Pierwszy alarm wypada dla nich niegroźnie. Jimmy ustawia więc kolejne alarmy na pory, które uważa za najgorsze: wcześnie rano, a nawet wtedy, gdy ktoś jest pod prysznicem. Uczestnicy i tak zawsze zdążają, dalej mówią, że to proste, i proszą o prawdziwe wyzwanie.
Pięćdziesiątego dnia Jimmy skraca czas do 30 sekund. Narrator opisuje to jako „brutalne zderzenie z rzeczywistością”, bo nie ma już miejsca na błędy. Ktoś przenosi wszystkie swoje rzeczy do biblioteki, a ktoś inny zauważa, że przy 15 sekundach odpadliby wszyscy. Według narratora wyzwanie zjednoczyło domowników, z jednym wyjątkiem: Asherem.
Asher kontra reszta domu
Asher mówi o sobie, że jest największym rywalem, bo „ma najmniej życia poza tym”. Sześćdziesiątego dnia opróżnia z jedzenia lodówki, spiżarnie, zamrażarki, a nawet naczynia, żeby nikt nie mógł nic zjeść. Reszta deklaruje, że teraz to „Asher kontra reszta domu”.
Jimmy mówi, że chciał poczekać z kolejnym etapem do 70. dnia, ale skoro Asher skierował film tam, gdzie nie powinien, postanawia wkroczyć wcześniej, już 65. dnia.
Izolacja w parach i odnawianie domu
Następne wyzwanie nawiązuje do filmu, w którym Jimmy zamknął dwie osoby razem na 100 dni. Uczestnicy mówili, że był za łatwy. Teraz sami muszą dobrać partnerów i zamknąć się w jednym pokoju. Nikt nie chce być z Asherem, co on sam przyjmuje jako „całkiem słuszne”. Powstają pary: Kweli i Pierce, Kevin i Uthman (Uthy) oraz Ryan i Asher. Jedzenie ogranicza się do ryżu, płatków i wołowiny. Chłopaki przemycili w plecakach książki i czekoladę, więc znów słychać, że jest „za prosto”. W tym czasie ekipa remontuje zniszczony dom.
Pierwsze dni mijają na czytaniu, ćwiczeniach i grach, ale nuda szybko narasta. Siedemdziesiątego dnia jeden z uczestników mówi, że w jednej chwili ma się wszystko, a w następnej nic, i że to uczy pokory. Tego dnia oficjalnie kończy liceum, a ceremonię rozdania świadectw całkowicie przegapia. Jedzenie tego samego codziennie nie pomaga. Jimmy przyznaje, że gdyby nie słowa o zbyt łatwych filmach, wkroczyłby i pomógł. Zauważa też, że uczestnicy siedzą tam od tygodnia i już zaczynają wariować, co jego zdaniem ma sens, bo on sam po siedmiu dniach w izolatce też zaczął wariować.
Ryan liczy do 100 000
Siedemdziesiątego piątego dnia Ryan postanawia walczyć z nudą, licząc do 100 000. Jimmy przypomina, że to był jego pierwszy viralowy film, który zapoczątkował kanał, i że przez lata słyszał, że było to „głupie i łatwe”. Teraz ma się okazać, czy to prawda.
Ryan zaczyna, ale w nagraniu słychać, że się myli: po 2033 mówi 2044, po 8172 przeskakuje na 10 000. Mimo to liczy dalej i nie śpi. Przy 29 000 przyznaje, że to „dużo trudniejsze”, niż myślał. Jimmy mówi, że ma jego pełny szacunek, obiecuje nagrodę po dojściu do celu i zapowiada, że ekipa sprawdzi, czy Ryan nie pomija liczb.
Przy 50 000 grupa świętuje, jedząc obiad na śniadanie. Jimmy ostrzega jednak, że z jego doświadczenia druga połowa, od 50 000 do 100 000, jest dużo trudniejsza od pierwszej. Siedemdziesiątego dziewiątego dnia Ryan mówi, że nie wie, gdzie jest, bolą go usta i „zaczyna widzieć liczby”. Jimmy przyznaje, że przez długi czas miał wrażenie, iż tylko on wie, jak ciężko było doliczyć do 100 000, i że miło mu, że ktoś w końcu to zrozumie. Pod koniec Kweli nasłuchuje przez ścianę i pomaga Ryanowi utrzymać rytm. Gdy Ryan dochodzi do 100 000, cały dom świętuje. Narrator podsumowuje, że skupienie na jednym celu podniosło na duchu także innych.
Asher nie jest pod wrażeniem. Mówi, że liczenie do 100 000 jest proste, i nazywa Ryana głupim. Opowiada też, że w rozpisce wydatków z miliona zarezerwował 15 tysięcy na motocykl, co Ryana tylko irytuje. Ryan stawia sobie za cel, by Asher odpadł przed nim, bo to zwiększy szanse Kweliego.
Przemiana Ashera
Kiedy niechęć do Ashera staje się głośna, on sam to słyszy i zaczyna się zmieniać. Jeden ze współlokatorów opisuje go jako bystrego, ale z ego tak dużym, że przyćmiewa jego inteligencję. Zaznacza też, że jako 18-latek Asher dopiero zaczyna dorosłe życie. Asher wyjaśnia, że całe życie uczył się w domu, więc to dla niego zupełnie nowe środowisko i dopiero poznaje normy społeczne. Mówi, że każdą rzecz traktował jak wyzwanie, ale może przynajmniej rozwinąć się emocjonalnie. Osiemdziesiątego dziewiątego dnia formalnie przeprasza: wyrzucając jedzenie, nie postawił się na miejscu innych. Słyszy w odpowiedzi, że można rywalizować, nie będąc dla siebie chamami.
Dziewięćdziesiątego dnia Jimmy przynosi Ryanowi obiecaną nagrodę: 100 000 centów. Ogłasza też, że uczestnicy przetrwali trzy miesiące. Na chwilę otwiera drzwi, ale gdy przyznają, że mówili, iż filmy są za łatwe, zapowiada, że „spróbują za parę tygodni”. Uczestnicy przyznają wtedy wprost: „Twoje filmy nie są łatwe. Są trudne”.
Dziewięćdziesiątego piątego dnia Jimmy wypuszcza ich jednak, żeby zobaczyli odnowiony dom, pod warunkiem że obiecają go nie niszczyć. Rezydencja jest jak nowa. Na jednej ze ścian powstała „ściana poległych”, której uczestnicy salutują. Po raz pierwszy od 31 dni śpią poza izolatką.
Spóźniona uroczystość Pierce'a
Film trwa już tak długo, że Pierce przegapił zakończenie liceum. Jimmy dzwoni do dyrektora szkoły i przygotowuje niespodziankę. Przynosi togę i biret, a na ekranie pojawia się szkolna pedagog, przy której Pierce odbiera świadectwo. Jimmy podkreśla, że mimo trzech miesięcy nieobecności Pierce nie oblał, bo szkoła pozwoliła mu zdać. Na koniec Pierce prosi o rozmazanie na twarzy tortu pełnego konfetti.
Telefon: nagroda albo kara
Kolejne wyzwanie to telefon, na który Jimmy przez 30 dni będzie dzwonił o losowych porach. Kto odbierze, dostanie to, co Jimmy zaoferuje, ale może to być zarówno nagroda, jak i kara. Pierwsze połączenie rozstrzyga gra w papier, kamień, nożyce. Wygrywa Ryan, odbiera i dostaje 10 000 dolarów. Następny, który odbiera, musi spędzić 24 godziny w wannie.
Uczestnicy obierają różne strategie. Ryan, mając już 10 tysięcy, zamierza unikać telefonu i zostawić go innym. Inny w ogóle nie chce odbierać, a jeszcze inny zapowiada, że zdecydowanie odbierze znowu. Setnego dnia Jimmy mówi, że karanie byłoby nie na miejscu, i zostawia przed drzwiami pizzę i ciasteczka.
Sto pierwszego dnia telefon odbiera Kweli. Jimmy każe mu podać słuchawkę osobie, której najmniej ufa. Kweli wybiera Ashera. Oferta brzmi tak: jeśli Asher spędzi 24 godziny w odosobnieniu, Kweli dostanie w jego imieniu 10 000 dolarów, ale Asher może odmówić. Narrator stawia pytanie, czy najbardziej samolubny gracz zdobędzie się na bezinteresowność. Asher się zgadza i w odosobnieniu mówi, że chyba nigdy nie zbuduje tak głębokich relacji jak Kweli, Ryan i Pierce albo Kevin i Uthman, ale ma nadzieję to zmienić.
Następnego dnia Kweli dostaje wybór. Może pozwolić Asherowi dokończyć ostatnią godzinę i wtedy tylko Kweli dostanie 10 tysięcy. Może też zamienić się z nim i zresetować licznik, a jeśli sam wytrzyma 24 godziny, obaj dostaną po 10 tysięcy. Kweli wybiera zamianę i wytrzymuje dobę. Jimmy przyznaje, że wyzwanie, które miało ich poróżnić, zbliżyło ich do siebie. Uthy mówi, że jest z nich dumny, bo pracowali razem i Jimmy ich nie skłócił.
Sto czwartego dnia Kevin decyduje się odebrać. Po drugiej stronie jest KSI, który zapowiada, że przez 24 godziny przez głośniki będzie leciała jego muzyka. Po 18 minutach uczestnicy mówią, że „krwawią im uszy”. Jeden z nich krzyczy, że oddałby wielomilionową rezydencję, byle nie słyszeć tej piosenki. Narrator dodaje, że jeszcze gorsze od dnia było próbowanie snu przy tej muzyce.
Sto szóstego dnia Jimmy zakrada się do domu i urządza w nim sklep odzieżowy. Kto odbierze następny telefon, wygra 50 000 dolarów. Tym razem nikt nie odbiera. Jimmy komentuje to jako niezręczne, a ekipa przywraca dom do poprzedniego stanu, zanim ktokolwiek zauważy.
Dlaczego zostają
W ostatnich tygodniach uczestnicy opowiadają, co ich trzyma w domu. Jeden mówi, że ciągle się przeprowadzał, był eksmitowany, a nawet bezdomny, ale nie stracił determinacji, żeby spełnić marzenia. Inny spędza tu ostatni rok liceum i przypomina, że Jimmy zapowiadał, iż film może trwać dwa albo cztery lata, a on przyszedł przygotowany, by tyle wytrwać. Kolejny mówi, że jego rodzina ma duże problemy finansowe i czuje, że na niego liczy. Narrator zestawia te wypowiedzi z przechwałkami osób, które odpadły w pierwszych dniach, i podkreśla, że szóstka, która została (Ryan, Kweli, Uthman, Pierce, Kevin i Asher), przeszła od słów do czynów.
Ręka na rezydencji i 600 000 dolarów
Sto szesnastego dnia Jimmy ogłasza finałowe wyzwanie, które według niego jest tak drastyczne, że pierwszy raz w historii kanału robi coś takiego. Kto ostatni zdejmie rękę z rezydencji, zatrzyma ją. Każda chwila, w której dłoń nie dotyka ściany, podłogi ani blatu, oznacza eliminację, a moment oderwania ręki rejestrują kamery.
Jest też haczyk. Na stole leży 600 000 dolarów w gotówce, a Jimmy proponuje, że sam weźmie udział. Każdy, kto zrezygnuje przed nim, dostanie 100 000 dolarów. Jeśli Jimmy odpadnie pierwszy, cała pula przepada. Jeśli wygra, zatrzyma rezydencję. Do wejścia potrzebuje zgody co najmniej trzech uczestników i ją dostaje.
Reakcje są różne. Jeden mówi, że zaczynał z niczym, więc odchodząc z niczym, nic nie straci, i nie zdejmie ręki nawet za 100 000. Inny przypomina, że jego rodzina wszystko straciła, była bezdomna i spała w samochodach, ale rezygnacja z szansy na dom za milion wydaje mu się zbyt szalona. Kilku przyznaje, że nie są pewni, czy Jimmy wytrzyma choćby dobę, więc nie chcą ryzykować.
Pierwszy odchodzi Kweli i bierze 100 000 dolarów. Zaraz za nim idzie Ryan, który mówi, że od momentu skucia chciał być z Kwelim, mieszkał z nim 115 dni, w tym 31 przykuty, i że jeśli Kweli odchodzi, on też. Trzeci przyjaciel stwierdza, że skoro odchodzą jego dwaj chłopacy, na niego też pora. Jimmy przypomina, że z każdą rezygnacją rosną szanse na dom, ale odchodzący odpowiadają, że ci ludzie są dla nich jak rodzina i to dzięki nim tak długo wytrzymali. Zostają Asher, Uthy, Kevin i Jimmy.
Jimmy opisuje, jak trudno wytłumaczyć, na czym polega ciężkość tego wyzwania: jedna chwila dekoncentracji wystarczy, by stracić dom. Jedzenie, mycie rąk i toaleta stają się dużo trudniejsze, a najtrudniejsze jest wymyślenie, jak spać. Jimmy kładzie się pierwszy, bo wie, że pozostali mają motywację, by jego ręka została na miejscu: jeśli ją oderwie, dwóch z nich odejdzie z niczym. Jeden z uczestników dosłownie siada na jego dłoni, mówiąc, że chce, by każdy wyszedł z czymś.
Następnego dnia Kevin odrywa rękę jako pierwszy. Jimmy dołącza do niego, żeby było ciekawiej. Kevin wychodzi z pieniędzmi i mówi, że nie wygrał rezydencji, ale cieszy się, że poznał resztę. Asher wyrzuca Jimmy'emu, że nie wytrzymał nawet doby.
Finał: Asher i Uthy
W domu zostaje dwóch. Uthy mówi, że robi to nie dla siebie, ale dla taty. Asher odpowiada, że to szlachetny cel, ale on niestety nie jest zbyt współczujący. Asher nie śpi ponad 32 godziny, żeby nie odpaść. W tym czasie Uthy przesypia kilka godzin, ani na chwilę nie zdejmując ręki. Asher mówi Jimmy'emu, że nie pamięta ostatniej godziny, ale nie ma omamów, i że jeśli tylko obaj wymyślą, jak spać, rywalizacja może potrwać bardzo długo. W końcu kładzie się spać z ręką zaklinowaną w oknie i zapewnia, że nie rusza się przez sen.
Uthy opowiada, że w jego dawnej pracy kupno takiego domu zajęłoby mu pewnie ponad 20 lat, a wygrana zmieni życie jego i całej rodziny. Zauważa też, że w domu zrobiło się cicho jak w domu duchów: było ich piętnastu, a zostało dwóch. Narrator przypomina, że cztery miesiące wcześniej każdy z piętnastu przysięgał, że przetrwa do końca, a dotrzymali tego tylko Asher i Uthy.
Potem Jimmy wzywa Uthy'ego i pokazuje Asherowi nagranie: Asher oderwał rękę przez sen, i to wyraźnie. Asher odpada. Uthy, ostatni po 119 dniach w rezydencji, dostaje akt własności ze swoim nazwiskiem i podpisem Jimmy'ego. Mówi, że jest szczęśliwy i wdzięczny, a na koniec wychodzi przed dom i ogłasza: „Ludzie, wygrałem tę rezydencję”.
Zdejmijcie opaski.
Ten, kto opuści tę rezydencję ostatni, zatrzyma ją.
Siedzimy tu!
Nigdy stąd nie wyjdę.
Zaraz się przekonamy. Wchodźcie, chłopaki.
Żebyście zrozumieli, o co toczy się gra, ta ogromna rezydencja za milion dolarów, o którą będą walczyć, ma nie jedną sypialnię, nie dwie, trzy, cztery, pięć, sześć, ale siedem sypialni.
Jak mam wrócić do swojego mieszkania po mieszkaniu tutaj?
Ta rezydencja ma wszystko: trzy pokoje gier, salę kinową.
– Nie mam żadnego powodu, żeby wyjść. – Bibliotekę.
– Nigdy w życiu nie przeczytałem książki. – Siłownię.
Będziemy wyrzeźbieni.
A to nawet nie wszystko.
Popełnili błąd, wybierając mnie.
Zasady są proste. Kto wyjdzie ostatni, zatrzymuje dom. Kto nadepnie na czerwoną linię, odpada. Do zobaczenia jutro.
Czekajcie. O której idziemy spać i wstajemy?
Stary, zamknij się.
Jak zdecydujemy, kto gdzie śpi?
Kto pierwszy, ten zaklepuje.
Biorę ten pokój!
Mamy ten.
Wszyscy wydają się spoko. Na razie jest na luzie, ale wiem, że zaraz zrobi się ślisko.
I miał rację. Telewizory w tym domu były ulubionym przedmiotem.
Za bardzo kocham telewizję.
Co podsunęło Chaise'owi pomysł, żeby zakraść się i ukraść piloty.
Ktoś rzucił pilotem.
– Gdzie? – Tutaj.
Ktoś rzucił tu pilot.
Boże. Po co? To nasza jedyna rozrywka w tej chwili.
Nie wiem, kto to mógł być.
To było sprytne, bo gdy tylko zgasną telewizory, wielu ludzi odpadnie.
Chciałem się wyspać. Zobaczymy, jaki chaos przyniesie dzień drugi.
Dobranoc, chłopaki.
Dobranoc, stary.
Dzień 1.
Dzień 2.
Pierwszy poranek w rezydencji MrBeasta.
Dzień dobry, panowie.
To wydaje się nierealne. Nie sądziłbym, że moja domowa rutyna ma znaczenie, ale jednak ma. Tak bardzo tęsknię za mamą. Poważnie.
Chaise, zabawnie słyszeć to od ciebie, jak zmieszałeś z błotem uczestników w innych filmach.
Mówię do ludzi w filmach. Tęsknisz za żoną? Za dziećmi? Twoje dziecko ma niedługo urodziny? Nie obchodzi mnie to.
A Chaise nie był jedynym, który nagrał taki film. W rzeczywistości wybrałem każdego uczestnika w tym filmie, bo każdy z nich publicznie powiedział, że moje filmy są niezwykle łatwe, i gdyby kiedykolwiek wzięli w nich udział, na pewno by wygrali.
Czy uczestnicy MrBeasta są teraz tacy miękcy? Tęsknię za rodziną. Zobaczymy się, jak wyjdę. Nawet jeśli to trzy lata.
Zamykam się tu.
Chyba mieszkanie w rezydencji nie będzie tak łatwe, jak myśleli.
Chcę iść do domu.
Nie obchodzi mnie to.
Ale zamiast po prostu wyjść, Chaise postanowił wyładować się na domu.
To nasz dom, prawda? To nasz dom?
Dzień drugi, czysty chaos.
Jaki to ma sens?
Nie.
Jest ledwo 10.00, a dom już jest w rozsypce. Już myślę o rezygnacji. Serio, już myślę o rezygnacji.
Gdy usłyszałem, że ktoś chce odejść, musiałem go odwiedzić.
Chcesz odejść?
Tak, chcę.
W filmiku mówiłeś…
Nic na świecie nie wkurza mnie bardziej niż uczestnicy MrBeasta, co odchodzą pierwszego dnia, bo tęskno im do psa.
Wiem, że ludzie będą tu przez cały rok, a ja nie jestem gotów.
Zanim odejdziesz, możesz powiedzieć, że wyzwania nie są tak proste, na jakie wyglądają?
Nie, nadal są proste.
– Nigdy nie odejdę. – Na razie.
Pozostało 15.
Pierwszego dnia? Nie spodziewałem się, że ktoś odejdzie tak szybko.
Po siedmiu czy 10 dniach wszystkim nam odbije. Przepraszam. Będę wyważać drzwi. Stołki będą latać.
Będziesz wyważał drzwi dziesiątego dnia?
Ja wyważam drzwi drugiego dnia.
Stary.
Mój Boże.
Stary. Nie wierzę, że to zrobił.
O kurczę.
To był twój pokój, stary. Jak się czujesz?
Wiesz co? Uważaj, uważaj.
To wyzwanie Beasta. Możemy robić, co chcemy.
Nie, szukasz zwady? To ja ją skończę.
Przepraszam, stary. Pogadajmy.
Nie, nie. Koniec gadania.
Boże.
Nie.
Czekaj, spokojnie. Spokojnie. Czekaj, spokojnie…
Ciesz się materacem.
Ej, wyluzuj.
Ty to zacząłeś. Chcesz się bawić?
– To się pobawmy. – Czekaj.
Chcesz się bawić?
Czekaj, czekaj!
Wszystko we mnie krzyczy, żebym wkroczył i to przerwał, ale powiedzieli, że moje filmy są za proste, więc muszę na to pozwolić.
Nie jesteśmy już w głównej sypialni. Właściwie stworzyliśmy własną główną sypialnię.
Może popełniłem życiowy błąd, ale ostatecznie czułem, że o wiele ważniejsze jest bycie po prostu sobą.
Myślę, że spanie na kanapie jeszcze pogorszyło nastrój Chaise'a.
Jestem kłębkiem nerwów. Chcę iść do domu. Wydaje mi się, że nikt nie rozumie, jak bardzo mają przerąbane, jeśli znowu wybuchnę.
A gdy wyładowywał się na siłowni…
Myślicie, że moje żarty są szalone, dopóki nie zobaczycie, co naprawdę knuję.
…Kweli zakradł się i zniszczył jego nowy pokój.
Jeszcze jedna taka akcja dzisiaj i wszyscy to odczują. Przysięgam.
Ktoś mnie urządził.
A że Chaise nie wiedział, kto zniszczył mu pokój, pokażę wam, co było dalej.
Nie.
Ale na tym nie poprzestał.
Sos ranczerski?
Przysięgam, niech ktoś mnie zatrzyma.
Możemy się uspokoić?
Że to mnie zatrzyma? Urocze.
– Stary, serio? – Wyluzuj.
Wylewa sos ranczerski na dywan. Strasznie obrzydliwe.
Ty tak na serio?
– Stary, Chaise, wyluzuj. – Nie.
Nie dotykaj mnie.
Musisz się trochę uspokoić.
Za późno. Przekroczono granicę.
Chaise nie przyjął dobrze mojego żartu i wyładował się na całym domu.
Właśnie oberwałem sosem ranczerskim. Moja przestrzeń będzie śmierdzieć jak sałatka owocowa albo cezar. Mam teraz w pokoju włoską knajpę.
Wszyscy są na mnie wściekli. Chcą, żebym zniknął.
Zobaczenie zniszczeń na żywo całkowicie mnie zszokowało.
Czy to są drzwi?
Wtedy zdałem sobie sprawę… Chyba nasi najbardziej stuknięci uczestnicy.
Pokryli schody sosem barbecue.
Tutaj śpisz? Ledwo mieści się tu łóżko.
Nie ma łóżka. Zrzucone z balkonu, Jimmy.
Zrzucono twoje łóżko?
Nie ma łóżka.
Na pewno ktoś chce odejść. To jest koszmar.
Nie. Nie.
Mówią, że mogliby tak latami. Nic nie zostanie z domu.
Naprawdę nie lubię spać ani mieszkać w brudnym domu. Będę tym, który posprząta cały ten bałagan po chaosie, który wydarzył się dzisiaj.
Ale Kevin nie sprzątał sam.
Myślę, że to zbliżyło chłopaków. Spójrzcie, ci wszyscy pracowici młodzi mężczyźni.
Ściany były brudne, ale idzie nam dobrze.
Myślę, że widok innych sprzątających dom sprawił, że Chaise chciał to naprawić.
Wyluzujcie. Zamierzam coś zbudować.
Budują coś, żeby zdobyć ostatniego pilota.
Zaczynamy. O mój Boże.
To najważniejsza gra na automacie, jaką kiedykolwiek w życiu wygracie. Dalej.
O mój Boże. O mój Boże. O mój Boże. Tak. Działa? Tak! O mój Boże.
Przez resztę nocy w rezydencji panował spokój, a chłopaki godzinami oglądali razem telewizję.
Wystarczyło, że odzyskaliśmy piloty.
Chociaż posiadanie telewizora było miłe, niektórzy zaczynali rozumieć, że udział w filmie Beasta nie będzie tak łatwy, jak myśleli.
Bardzo przeżywam rozłąkę z rodziną. Nie wiem, jak bez nich funkcjonować.
A rankiem piątego dnia zdałem sobie sprawę, że ktoś był nawet gotów odejść.
To nie dla mnie. Wiem, że nie dam rady.
Jeden z was chce odejść. — Tak, to ja. Tęsknię za kotem. — Rezygnujesz z rezydencji za milion dolarów? — Ona za mną tęskni.
Zaraz wracam. — Nie pokazuj tego nagrania, Jimmy. Nie puszczaj tego. — Przypomnę ci, co powiedziałeś publicznie.
Po co ja oglądam film MrBeasta, a uczestnik rezygnuje z puli nagród wartej milion dolarów, żeby wrócić do domu i nakarmić kota Tunnelsa?
Wiesz co? Zostaję. Masz rację. — Do zobaczenia. — Serio? — Nie, żartowałem.
Wskakuj. — Ale tu fajnie. — No. Jeden mniej.
Ale zaraz potem jeszcze jedna osoba chciała odejść.
Na razie, chłopaki. — Co? — Czekajcie, zatrzymajcie limuzynę. — Cześć, chłopaki. Do zobaczenia.
Stary, chyba chcę wyjść. — Co? — Chcę iść do domu, do mamy.
Jimmy, kolejny! Jeszcze jeden. — Tęsknię za mamą. Nie wiem. Zastanawiam się. — Czekaj.
Nieważne, gdzie mnie umieścisz. Mówisz coś w stylu: „Zostań na tym jachcie, a będzie twój”. „Zostań tam na 100 dni”. Stary, ja zostanę tam na 200.
Powiedziałeś 200 dni. — To dopiero piąty dzień? — Chaise. — Stary. — Dotknąłeś go.
Nie spodziewałem się, że to wyzwanie będzie aż tak trudne.
Skoro naśmiewałeś się z uczestników moich filmów, teraz, gdy zawiodłeś, chcesz ich przeprosić? — Nie.
Ciągle odpadają. Zanim zamknę drzwi, ktoś jeszcze? Dobra, jedźcie.
To był dopiero dzień piąty, a trzech moich największych hejterów właśnie się poddało.
Pozdrowienia dla wszystkich, co polegli. Dla dzisiejszych poległych. Wszyscy trzej odpadli dzisiaj.
Ale co zaskakujące, odejście Chaise'a nic nie zmieniło. Może brakowało im jego energii, bo w następnych dniach w rezydencji zapanował chaos.
Zobaczmy, ile książek uda się wrzucić na boisko do kosza. O mój Boże.
Dzień 7.
Kuchnię sprzątano godziny. Dosłownie wszędzie na podłodze.
Jest tu zbyt wielu ludzi, którzy kochają siłownię. Żeby odpadli, musimy pozbyć się siłowni.
Sprzęt z siłowni jest zniszczony. Spójrz na stojak. Wybite okna.
Dzień 8.
Nie wiem, ile jeszcze to wytrzymam. Ten dom jest piękny, a oni rozrywają go na strzępy.
Obniża wartość rezydencji, o którą walczy.
Cofam to. To nie jest łatwe. To dziesiąty dzień.
Słyszałem, że niektórzy chcieliby odejść. — Ktoś wyjdzie za Chick-fil-A. — Chcesz? — 30 nuggetsów i spadam.
Dam ci zestaw 30 nuggetsów, jeśli odejdziesz. — Dobra, stoi. — Nie. — Tylko pożegnam chłopaków. — Śmiało.
Odda dom za milion za posiłek za 10 dolarów.
Chcecie zobaczyć jego wideo?
Po 30 dniach gość narzeka, że tęskni za rodziną. Rodzina poczeka.
To wyzwanie jest trochę za łatwe. Potrzebuję trudniejszego wyzwania.
Czwarty dzień, a już jestem rozemocjonowany przez tęsknotę za rodziną. Nie wiem, jak bez nich funkcjonować.
Śmiało, wychodź. Dobra.
Byłem tu jakieś 10 dni. Muszę przyjąć tę ofertę, więc na razie, chłopaki. — Pa, Ruben.
Zostało 11.
Kochamy cię.
Tareq, wnoś to. Wszyscy mówiliście, że moje filmy są łatwe, więc pozwolimy wam doświadczyć tego na własnej skórze. Mam nadzieję, że pamiętacie film „Przykuci do swoich eks”, ponieważ… mamy kajdanki.
Każdy z was musi dobrać się z kimś w parę i zostać z nim skuty na nieokreślony czas. Jeśli je zdejmiecie, zostaniecie wyeliminowani.
Jak pójdziemy do toalety? — Wymyślicie coś.
Najlepsze, że nie wiecie, jak długo je ponosicie. Może to być dzień, a może rok. Wybierajcie mądrze.
To niedobrze. — Zakujcie nas. — Zakuwać? — Praca zespołowa. Dawaj, Jimmy. — Dobra.
Chyba nie wiemy, jak szybko zrobi się nieciekawie.
Od razu uczestnicy mieli jedno ważne pytanie.
Idziemy zobaczyć, jak z łazienką. Zróbmy dziurę w drzwiach, stary. Dasz radę.
Pierce, muszę do łazienki. — Jasne.
Wyluzuj.
Dziś był pierwszy dzień w kajdanach. Sprawiają, że każde proste zadanie jest o wiele bardziej skomplikowane.
Co o tym myślisz? — To okropne, stary. Serio, nie wiem, jak długo tu zostanę, stary.
Boże, uderzyłeś mnie w oko. Teraz jesteśmy skuci we czterech.
I dość szybko kajdany zaczęły oddalać od siebie niektórych.
Pierce, wstawaj z podłogi. Chodź do kuchni. — Wkurzasz mnie.
Wy dwaj już byliście nierozłącznym duetem, więc… — Tak, nie będzie źle, dopóki mnie nie wkurzy.
To może być mój ostatni vlog. Chyba jutro odejdę.
Po zaledwie jednym dniu w łańcuchach niektórzy uczestnicy mieli już dość.
Dzień 11.
Dzień 12.
Dlaczego się pakujesz? — Odchodzę. Powiem do kamery, że to trudne.
Jestem zadowolony, zobaczmy, co na to Alec. Właściwie nie pamiętam. Zobaczmy.
Szczerze, nie winię go, że się nie odezwał: „Chcesz być w filmie?”. Wchodzę w to. I to jeszcze za kasę? O rany. Serio, wcale go nie winię.
Kocham was.
Przykuty do niczego. Ktoś jeszcze chce odejść? — Tak. Mój jest całkiem… Nie jest tak źle.
Zrobię to, MrBeast. Dalej. Mam to w kieszeni. — Masz to w kieszeni? Okej. — Nie, to AI.
Jay, dołącz do mnie, brachu. Żegnajcie.
Pozostało 9.
Gdy odeszli, zostali już tylko Pierce, Uthy, Mark i Kevin, Asher i Aaron oraz Kweli i Ryan.
Ja i Kweli to najlepsi kumple. Okiełznaliśmy łańcuch.
I naprawdę się do siebie zbliżyli.
W zeszłym roku zwolnili mojego tatę. Muszę najpierw ustawić moją rodzinę. Jak wygram milion, większość z tego pójdzie do moich rodziców.
Odkąd znam jego historię, chcę tylko pomóc wygrać Kweliemu. Masz moje wsparcie.
Tata jest stary. Wyślę go na emeryturę. Myślę, że to odnowi naszą relację. Wygram to.
Ale jeśli chodzi o Ashera,
Aaron nie potrafił się z nim zżyć.
Chcę tylko, żebyś zrozumiał różne punkty widzenia.
Rozumiem. Mylisz się, ale rozumiem.
Pomyśl o jeździe na rowerze z bratem.
Pewnie świetnie się bawi beze mnie.
Tęskni za tobą, nawet nie wiesz.
Niezbyt mnie obchodzi.
Jestem poważnie zmartwiony. Nie okazał żadnej więzi emocjonalnej z nikim w tym domu ani ze swoją rodziną, ale wiem, że jest bardzo mądry.
Pewność siebie Ashera zaczynała działać im na nerwy.
To mój dom, brachu.
Twój dom? Zwolnij, kolego. Nie sądzę, że wygrasz.
W porządku. Nie musisz wierzyć. Dobrej nocy wszystkim.
Chcę wyeliminować Ashera. Przez to, że myśli, że ma rację w tak wielu sprawach i że wie wszystko, nie zobaczy, jak nadchodzę.
Dziewiętnastego dnia chłopaki znaleźli ciekawe sposoby na spędzanie czasu.
Piszę „MrBeast” na całej tej ścianie, bo mi się nudzi. Pewnie wygląda, jakbym wariował.
Ale Kevin, Mark i Uthy zauważyli, że odkąd odzyskali pilota, reszta chłopaków spędzała dużo czasu na oglądaniu telewizji.
Trzyma go tu tylko telewizor. Zniszczę… telewizor. Gdy zaczną się nudzić, odejdą. To będzie efekt domina.
A 21. dnia Uthy wprowadził swój plan w życie.
Wszystkim to utrudnię!
Czekaj, chwila. A co z drugim?
Zniszczono oba telewizory, reszta będzie się potwornie nudzić.
Dzień 21.
Puk, puk.
Dzień 22.
Chłopaki, po co miałbym się zjawiać o 22.00 z iPadem?
Ktoś odpadł.
Ktoś odpadł?
Ktoś odpadł. Zobaczycie to za sekundę. Właśnie tu. Wychodzi.
Dobra robota. Byliście spoko.
Zostało 7.
Zostało siedmiu.
– Cieszysz się? – To rywalizacja.
W końcu ktoś to powiedział.
Dla tych zawodników wyzwaniem było nie tylko mieszkanie w willi, ale też utrata czasu z tymi, na których im zależało.
Dzień 22.
Dzień 23.
To do bani. Omija mnie bal i impreza absolwentów. Tyle rzeczy mnie omija. Bycie z dala od wszystkiego uświadamia mi, że kiedy ja tu jestem, życie toczy się dalej. Nigdy nie będę w stanie odkupić tego czasu i tamtej chwili.
Dostałem telefon, że jeden chce odejść. Chodźmy zobaczyć.
Co tam, chłopaki? Jak myślicie, kto zaraz odejdzie?
– Mark. – Mark.
– Mark. – To był Ryan.
Nie.
Tylko żartuję.
Mark, dostałem wiadomość, że chcesz odejść. Czy to prawda?
Tak, to prawda.
Zanim cię uwolnię, puszczę ci film.
„Tęsknię za żoną i dziećmi”. Głupi jesteś? Musisz zrozumieć, ile jest wart twój czas.
Gdy zawodnicy, z których się naśmiewałeś, tak robili, nazywałeś ich głupkami.
– To prawda. Tak robiłem. – Tak.
Mark. Nolan, chodź tu.
– Boże. – To boli.
Mark.
Zostało 7.
Zostało 6.
Będąc szczerym, MrBeast wybrał bandę ludzi, którzy byli tylko mocni w gębie. Tak naprawdę im nie zależało.
Jestem przykuty do Kweliego od prawie 20 dni. Mieszkam z nim i z Pierce'em. Szczerze, tylko nas to wzmocniło. Jesteś jak jeden z moich braci.
Bez telewizora chłopaki znaleźli nowy sposób na spędzanie czasu.
Dzień 31.
Dzień 32.
Dzień 33.
Dzień 34.
Prawie się wbił. Zaraz...
Jesteśmy świadkami tego, co się dzieje, gdy zabierze się mężczyznom telewizję. Są jak jaskiniowcy.
Chcę już zdjąć te łańcuchy.
Dzień 37.
Ryan ma szczęście, zbliżał się czas zdjęcia łańcuchów.
Zbliża się 40. dzień, a Jimmy coś szykuje. Czeka ich niespodzianka, gdy się obudzą.
Dzień 38.
Dzień 39.
Co? Skąd tu taśma? To potwierdza, że 40. dnia coś się wydarzy.
Dzień 39.
Dzień 40.
Cześć, chłopaki. Jak leci? Czas zdjąć kajdanki.
Tak!
Pierwsze wyzwanie zakończone. Wszyscy są wolni. Jak myślicie, jaki filmik teraz odtworzymy?
Bunkier. Bunkier.
Mogłem tego nie zakładać.
W filmie z bunkrem włączał się alarm, a uczestnicy mieli mniej niż minutę, żeby aktywować ten skaner dłoni i pozostać w grze. I to gra, w którą teraz wszyscy gracie. Jak nie zeskanujecie dłoni w minutę, odpadacie.
Zróbmy to.
To zbyt proste.
Nie martwcie się. Pod koniec wideo nie będą mówić, że jest zbyt prosto.
Jimmy właśnie wpadł i dał nam kozackie wyzwanie. Tego nam było trzeba.
Nie mogę ryzykować pobytu tutaj, gdy włączy się alarm. Czuję, że muszę być bliżej. Będę spał tutaj. Nie zaryzykuję.
Zdecydowałem, że będę spał właśnie tutaj. To włączy się w każdej chwili. Nie będę ryzykował.
Myślimy, że Jimmy włączy to późno w nocy, a potem bardzo wcześnie rano.
No i jest.
To pierwszy prawdziwy alarm dla chłopaków, a oni w ogóle nie traktują go poważnie.
Nie było tak źle.
Całkiem nieźle.
Dzień 42.
Tak dobrze sobie poradzili, że zaplanowałem alarmy na, moim zdaniem, najgorsze możliwe pory, z samego rana, a nawet gdy byli pod prysznicem.
Dzień 43.
Nieważne, co im zgotowaliśmy, chłopaki zawsze zdążali do skanerów.
Zbyt proste, Jimmy. Zbyt proste.
Dzień 46.
To takie proste.
Dzień 47.
Potrzebujemy wyzwania. Jimmy, zrób to lepiej.
Więc 50. dnia wpadłem, żeby dać im wyzwanie, o które prosili.
Dzień 50.
Widzę jego ramię. Co on robi?
Nie wiem, czy zadziała, ale może się nabiorą.
– Cześć, chłopaki. – Cześć, Jimmy.
Słyszałem, że jest zbyt prosto. Może skrócimy czas?
Wchodzę w to.
Zmieńmy na 30 sekund. Zobaczymy, jak pójdzie. Zobaczmy, czy to kogoś wyeliminuje.
Mamy dla was kolejny prezent. Automat z Feastables.
Wezmę mój ulubiony smak, babeczkę orzechową. Pyszne.
Feastables są nie tylko pyszne, ale też uwalniamy dzieci od nielegalnej pracy. Ponad milion dzieci pracuje nielegalnie na plantacjach kakao. W Feastables płacimy rolnikom godną pensję, kupujemy tylko ziarna Fair Trade i zwalczamy pracę dzieci na farmach. Jedząc te s'mores, jecie świetną czekoladę, która pomaga nam uwalniać dzieci od pracy. Dostępne w tych sklepach. Spróbujcie.
30 sekund na zegarze.
Dzień 51.
Zostawcie minutę. Nieważne, nie dam się wyeliminować.
Krótszy czas był dla nich brutalnym zderzeniem z rzeczywistością. Nie było już miejsca na błędy.
Tak.
Muszę uważać i przenieść wszystkie moje rzeczy do biblioteki.
Dzień 52.
Niedobrze. 15 sekund i wszyscy odpadną.
Dzień 53.
Teraz jesteśmy w gotowości.
Dzień 55.
To nowe wyzwanie zjednoczyło domowników.
Wszyscy w domu są zjednoczeni. Uthy, stary. To mój brat.
Tak. Z innej matki.
Tak jest.
I choć wszyscy się do siebie zbliżyli, niestety,
Dzień 56.
Jeden z uczestników wciąż nie pasował do reszty.
Dzień 57.
Dzień 58.
Jestem największym rywalem. Oni boją się ze mną przegrać, bo, szczerze mówiąc, mam najmniej życia poza tym.
Dzień 60.
Możesz przestać? Czemu to robisz?
Ten gość musi odpaść. Mówisz o Asherze? Tak, w stu procentach.
Opróżnię wszystko z jedzenia: lodówki, spiżarnie, zamrażarki, a nawet naczynia. W żaden sposób nikt z nich nie będzie w stanie nic zjeść. To Asher kontra reszta domu.
Zrobimy, co trzeba, by wygrać.
Jest dzień 65.
Dzień 65.
Chciałem poczekać do dnia 70., ale Asher skierował ten film w stronę, w którą nie powinien, więc trochę namieszam.
Gratulacje, jak zwykle wszyscy zdaliście. Chodźcie. Dobra. O rany, to jedzenie.
Pamiętacie film, w którym uwięziłem dwie osoby razem na 100 dni? Mówiliście, że był za łatwy. Tak. Musicie wybrać partnera i będziecie razem odizolowani w pokoju. Wybór należy do was.
Uthman, do pary ze mną? Mój partner! Pierce, utknąłeś ze mną.
Nikt nie chce być z Asherem? To w sumie uczciwe. Na twoich oczach debatują, kto będzie się z tobą męczyć. Całkiem słusznie.
Wybierzcie partnera. Dobra, ja to zrobię. Nie, brachu, zrobię to.
Ostatnią szóstkę podzielono na Kweliego i Pierce'a…
To całe wasze jedzenie. Ryż. Płatki. Wołowina.
…Kevina i Uthmana…
Jeśli tu staniecie, odpadacie. To się liczy jako posiłek? To małe coś?
…oraz Ryana i Ashera. Mówili, że moje filmy są za proste.
Co jest w plecaku? Jimmy, mamy książki do czytania. Mamy tu też Feastables. Chyba przechytrzyli system.
To za proste. Zaraz, to za proste? Za proste.
Gdy wy tu siedzicie, my weźmiemy tę piękną posiadłość, którą zniszczyliście, i odnowimy ją, aż będzie jak nowa. Dzięki Lowe's.
Dzięki Lowe's. Doceniam to.
Przywykliśmy do tak dużego domu. Mogliśmy chodzić, gdzie chcemy. Nie wiemy, jak długo tu będziemy. To problem.
Jesteśmy w korzystnej sytuacji. Zgoda.
Chłopaki myśleli, że to kolejne łatwe wyzwanie.
Odkryliśmy, że jest dziura. Ryan.
To nie jest złe, to tylko czekanie. Chodzi tylko o nudę.
Ja i Pierce zrobiliśmy już jakby kosz.
I tak spędzali czas na czytaniu, ćwiczeniach
Dzień 67.
Dzień 68.
i graniu w gry.
Dzień 69.
Piłka.
Jimmy ciągle daje nam wyzwania, przez które nikt nie odpadnie. Ale po kilku dniach to się szybko nudzi.
Dzień 70.
W jednej chwili masz wszystko, a w następnej nie masz zupełnie nic. To uczy człowieka prawdziwej pokory.
Dzisiaj oficjalnie kończę liceum. Dosłownie ominęła mnie ceremonia rozdania świadectw. Tęsknię za światem poza tą posiadłością.
Jedzenie tego samego każdego dnia nie pomagało.
Dzień 71.
Dla mnie to wygląda jak jakaś papka na talerzu. Nie mamy urozmaicenia. To wszystko. Smacznego.
Tak mi się nudzi. Naprawdę nie wiem, co robić. Bracie, kiedy to się skończy?
Dzień 72.
Mówili, że mam zbyt łatwe filmy. Inaczej wkroczyłbym i im pomógł. Siedzą tu już od tygodnia i już zaczynają wariować. Co ma sens, bo kiedy spędziłem siedem dni w izolatce, też zacząłem wariować.
Wszyscy jesteśmy w Rezydencji Beasta!
Dzień 73.
Beczka Obfitości z Fortnite'a.
Najtrudniejsze w byciu w izolacji jest to, jak wolno płynie życie. Ciężko mi jest zająć czymś umysł. Mam dość izolacji i tkwienia w bezczynności.
Żeby zwalczyć paraliżującą nudę, Ryan wpadł na pomysł, który miał wszystko zmienić.
Dzień 75.
Jestem w izolacji już od dłuższego czasu. Będę liczył do 100 000, tak jak MrBeast wiele lat temu.
Zamierzam policzyć do 100 000.
To mój pierwszy viralowy filmik, który zapoczątkował cały ten kanał, a przez lata ludzie mi mówili, że było to głupie i łatwe. A to, co zaraz zobaczycie, udowodni, czy to prawda.
Zaczynamy. Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć, siedem, osiem, dziewięć, 10.
Słuchałem trochę, jak Ryan liczy. I już dostaje świra. Pytanie, czy przypadkiem nie pomyli liczb?
2033, 2044, 20… To znaczy…
Czy nadal da radę?
5900 z hakiem. 8171, 8172, 10 000… 10 200… Moment. 11 258, 11 259, 11 260. 13 000.
Idziesz spać? Nie. Żadnego spania.
19 997, 19 998,
Dzień 76.
Dzień 77.
19 999, 20 000.
Jimmy! Chłopaki! Co tam, Jim? Jak tam izolacja? Okropnie! Dostaliśmy nauczkę, Jimmy. Daj spokój.
Żeby było jasne, gdybyście nie zdemolowali domu…
Kurczę!
…nie musiałbym was izolować.
Dobra, musimy odmalować ściany. Na ścianach są rysunki, a na innych po prostu musztarda i keczup. Ale nie naprawimy ścian, tylko je malując. Muszę zburzyć całą ścianę.
Co? Nie musisz… Chyba nie…
Od naprawy zniszczeń po całkowitą przemianę każdego pokoju, cała ta renowacja była możliwa dzięki Lowe's. Dali nam wszystko, co trzeba, żeby rezydencja była jak nowa.
Dom będzie naprawiony w mig. Ten dywan jest cały w sosie barbecue. Dlaczego?
Jak wam tu idzie? Co jest najtrudniejsze? Jedzenie. Zdecydowanie. Jedzenie.
Mówiliście, że mam za łatwe filmy. Inaczej bym pomógł.
Jimmy, kogoś tu brakuje. Co się tu dzieje? Liczę do 100 000. Po co? Siedzę w izolacji. Mam mnóstwo czasu. I… 29 000.
Trudniejsze niż myślałeś? Dużo trudniejsze. Wszyscy myślą, że to łatwe. Masz mój pełen szacunek.
Chcesz się torturować… Tak. …tak jak ja siebie. Dokładnie tak. W dziwny sposób to rozumiem. Wielkie dzięki.
Dziękuję. Upewnimy się, że nie pominiesz liczb. Nie pominę. Za 100 000 coś ci przyniosę. Wracam do liczenia.
38 204, 38 205. 39 285, 39 286, 39 287, 39 288.
Kto to? Ja. Licz dalej. Tylko mi nie przeszkadzaj. 39 999, 40 000.
Dzień 78.
Smakuje jak 40 000.
49 998, 49 999, 50 000.
Aby uczcić to, że Ryan doliczył do 50 000, zjemy obiad na śniadanie.
Przyda mi się energia, bo nie chcę iść spać. Naprawdę chcę spróbować nie zasnąć i ukończyć wyzwanie za jednym zamachem, tak jak Jimmy.
Tak trzymaj, bo oficjalnie jesteś w połowie drogi.
Z doświadczenia, liczenie do 50 000 jest o wiele łatwiejsze niż od 50 000 do 100 000.
Dzień 78.
Zobaczmy, czy Ryan da radę.
Dzień 79.
Nie wiem, gdzie jestem. Dosłownie nie wiem, gdzie jestem.
Bolą mnie usta. 79 993. 79 994. Zaczynam widzieć liczby. Nie wiem, jak to możliwe, ale tak po prostu jest.
Nie wiem, jak to możliwe, ale tak po prostu jest. Jestem zmęczony, a przede mną jeszcze wiele godzin.
76 007, 76 008.
Halo? Jimmy?
Cześć, Asher. Jak twoje morale?
Nie sądziłem, że to tak obciąży psychikę.
Długo czułem się, jakbym jako jedyny wiedział, jak ciężko było doliczyć do 100 000, i całkiem miło jest wiedzieć, że ktoś w końcu to zrozumie.
90 000.
O rany. Kweli nasłuchuje.
Próbuję mu pomóc. Da radę.
99 611, 99 612. 12. 12. 99 613, 99 613. 14. 14. 14. Dasz radę, stary. Weź oddech.
99 799. 99 800.
Ryanowi oficjalnie brakuje 200 do 100 000.
99 998. 99 999. 100 000. 100 000. Skończyłem. Skończyłem.
Udało ci się! Tak! Jazda! 100 000! 100 000! 100 000! Jedziemy!
Okazuje się, że gdy się na czymś skupisz, podnosisz na duchu innych.
Dzień 79.
Dzień 80.
Co tam, moje ziomki?
Ale Asher nie był pod wrażeniem, bo był pewien, że wyzwanie Ryana było naprawdę łatwe.
Dzień 81.
Liczenie do 100 000? Proste.
Jesteś naprawdę głupi. Wiesz o tym, prawda?
Nadal denerwował ludzi swoją arogancją.
Dzień 82.
Kiedy robiłem rozpiskę tego, jak zamierzam wydać ten milion, odłożyłem 15 tys. na motocykl.
Jak dostaniesz swój milion.
Gada: „Kiedy ja…”, a ja: „Zamknij się”.
Dzień 83.
Myślałem, że się zaprzyjaźniamy, a on wyjeżdża z takimi bzdurami.
Dzień 84.
Jesteś naprawdę nieznośny. Wiesz o tym, prawda?
Chcę się upewnić, że zdołam wyeliminować Ashera, by zwiększyć szanse Kweliego na wygraną. Dopilnuję, żebym nie odpadł przed tym gościem.
Dzień 85.
Jedyna misja.
Wszyscy tak głośno mówili, jak bardzo nie lubią Ashera, że było tylko kwestią czasu, aż to usłyszy.
Dzień 86.
Dzień 87.
Asher jest bystry, ale jego największa wada przyćmiewa jego inteligencję. Jego ego jest przerażające. Jako 18-latek dopiero zaczynasz. Ostrzegano mnie przed ego, ale on unaocznił mi, dlaczego jest złe.
Całe życie uczyłem się w domu, więc to dla mnie inne środowisko.
Dzień 87.
Dzień 88.
Dopiero uczę się, jak wyglądają normy społeczne. Nieważne, jak bardzo chcę rywalizować, taki po prostu jestem. Każdą rzecz traktowałem jak wyzwanie. Mogę przynajmniej stać się lepszy i rozwinąć się emocjonalnie.
Chcę formalnie przeprosić. Wyrzucając jedzenie, nie postawiłem się na miejscu każdego z was, zanim to zrobiłem. Wybaczcie mi.
Dzień 89.
Możemy rywalizować, nie będąc dla siebie chamami.
Dokładnie.
Dzień 90.
Dnia 90. przypomniałem sobie, że obiecałem nagrodę za zliczenie do 100 000.
Sprzątnięcie tego zajmie chwilę.
Zróbcie cięcie na nas na górę. Chłopaki, wychodźcie. Ponieważ policzyłeś do 100 000, przyniosłem ci 100 000 centów.
To mi przypomina, jak dawałeś centy za minuty na odwyku.
Lub jak kupiłem auto za centy. Oficjalnie przetrwaliście trzy miesiące w tej rezydencji.
Gotowi, chłopaki? Dobra.
Mój Boże! Mój Boże!
Czekajcie chwilę, chłopaki. Mówiliście, że to za łatwe?
Chyba tak. Mówiliśmy.
Nie, nie.
Normalnie bym to teraz podniósł, ale skoro są za łatwe, spróbujemy za parę tygodni.
Przepraszam…
Jest ciężko, Jimmy. Naprawdę.
Cieszę się, że w końcu jest ciężko.
Twoje filmy nie są łatwe. Jest ciężko. Są trudne.
Staram się wam to utrudnić.
Dzień 90.
Jimmy, będziemy tu siedzieć wieki.
Dzień 91.
Dzień 92.
Dzień 93.
Dzień 94.
Wiecie, dlaczego wracam?
Dzień 95.
Nie.
Bo ktoś odpada.
Igrasz z nami? Kłamię. Jak to ująć?
Nikt nie odpada, chciałem z wami pobyć. Jestem tutaj, bo chciałem dać wam szansę zobaczyć wasz nowy dom. Gdy tu byliście, ja i Lowe’s naprawialiśmy dom, który zniszczyliście. Chcę dać wam szansę zobaczyć ten nowy dom, opuścić pokoje, żebyśmy mogli je odnowić, ale chcę, żebyście obiecali, że nie zniszczycie go.
Jimmy, Jimmy. Nigdy. Obiecujemy. Słowo. Obiecuję.
Ta posiadłość ze zniszczonej stała się dosłownie nowiutka.
O Boże.
A to wszystko dzięki Lowe’s.
Lowe’s!
Ale Lowe’s to nie tylko remonty. Pomagają też w utrzymaniu domu. Gdy wygracie ten dom, chcielibyście czyścić otwory wentylacyjne, naprawiać filtry?
Nie. Wymieniać żarówki? Nie.
Z Homecare+, za jedyne 99 dolarów rocznie, Lowe’s przyjedzie dwa razy, żeby zająć się za was tymi irytującymi zadaniami.
Biorę to. Przyda mi się.
Mamy całe boisko piłkarskie.
To ściana poległych. Wszyscy zasalutować. Spoczywajcie w pokoju.
A żeby wygrana była jeszcze lepsza, zwycięzca otrzyma dożywotni pakiet Homecare+ od Lowe’s.
Jazda!
Nie ma powodu, żeby się nie zapisać. Zeskanujcie kod QR lub kliknijcie link w opisie i zapiszcie się teraz. Niech Lowe’s zajmie się pracą za was.
Dzisiaj po raz pierwszy od 31 dni śpimy poza izolatką.
Dzień 96.
Idę już spać, a reszta posiedzi jeszcze kilka godzin.
Już idzie.
Gdy chłopaki rywalizowali o posiadłość, w prawdziwym świecie płynął czas, a dla Pierce'a oznaczało to ominięcie ważnego etapu w życiu.
To ja. Skończyliśmy liceum.
Stary, ale czad. Ukończyłeś szkołę w posiadłości Beasta.
Ten film trwa już tak długo, że Pierce przegapił ukończenie liceum. Zadzwoniłem do dyrektora i mam niespodziankę. Chodź na dół.
Jimmy.
Pierce, chodź tutaj. Wiesz, co się wczoraj wydarzyło?
Co? Wszyscy twoi znajomi skończyli liceum, dlatego przyniosłem ci togę. Tak.
Stary.
Rocznik 2026.
Przyniosłem ci biret. Załóż go. Chłopaki, siadajcie. Pierce, usiądź na tym krześle. Mam dla ciebie gościa specjalnego na TV. To pani pedagog z twojej szkoły.
Gratulacje, Pierce.
Jest tu, by zobaczyć, jak wręczam ci świadectwo ukończenia liceum.
Tak!
Mimo że byłeś tu przez ostatnie trzy miesiące, nie oblałeś liceum. Pozwolili ci zdać.
Tak!
Przyniosłem ci ciasto, ale całe jest w konfetti.
Rozmaż mi na twarzy.
Jesteś pewien? Tak.
Pani pedagog, może pani nie patrzeć?
Tak. Dobrze.
Jazda!
Skoro już się trochę zabawiliśmy,
Skoro już się trochę zabawiliśmy, chcecie przejść do następnego wyzwania? Nawet za kupę kasy?
W ciągu następnych 30 dni, o losowych porach, będę na niego dzwonił. Ten, kto go odbierze, dostanie to, co zaoferuję.
Halo? Nic. Bo stoję tuż obok. To był tylko test.
Wiecie, o co chodzi. Ale nie zawsze będzie miło. Mogę do was zadzwonić z nagrodą albo z karą. Będę dzwonił losowo. Powodzenia.
Na razie, Jimmy.
To chyba pierwsza szansa, by wyciągnąć coś pozytywnego z tego filmu. Będę z wami szczery.
Powiedz, co myślisz… Ryan.
Papier, kamień, nożyce. Papier, kamień, nożyce. Raz. Ciach.
Tylko mówię. Śmiało, brachu.
Halo? Kto mówi? Gratulacje, wygrałeś 10 000 dolarów. Tak! Nie wierzę.
Wysyłam ci 10 tysięcy. Gratki. Uczciwa gra. Uczciwa gra. Uczciwa gra. Gratulacje, brachu.
Boję się. Halo?
Dziękuję, że odebrałeś. Musisz spędzić następne 24 godziny w wannie.
W wannie? W wannie. Wiedziałem. Trzeba było nie odbierać. 24 godziny w wannie? Jimmy!
Dzień 97.
Nigdy nie wiesz, co cię spotka w tym wyzwaniu.
Dzień 98.
Ale Ryan dostał walizkę pełną kasy. To nie żart, wygrałeś 10 tysięcy. Ryan!
Nash. Nash. Przesyłka specjalna. Twoje 10 tysięcy. Moje? Ciężka? Jest ciężka.
Uwielbiam to wyzwanie i już mówię dlaczego. Mamy wybór, odebrać lub pozwolić mu dzwonić. Jeśli nie odbierzemy, to stanie się coś złego.
Mam 10 tysięcy. Będę unikał telefonu. Pozwolę odbierać innym.
Moja strategia to po prostu w ogóle nie odbierać telefonu.
Odbierzesz znowu? Zdecydowanie.
Kweli wkrótce miał taką możliwość, ponieważ jego czas w odosobnieniu dobiegał końca.
Pierwsze wyzwanie zaliczone.
Dzień 98.
To 99. dzień, prawie setny. Jestem zmęczony przebywaniem tutaj. Gdy przychodzą takie dni jak ten, kiedy uświadamiasz sobie, jak długo tu jesteś i jak długo jesteś sam, naprawdę masz dość przebywania tutaj.
Dzień 100.
Co tam, Jimmy?
Skoro to wasz setny dzień, karanie was byłoby nie na miejscu. Wyjrzyjcie za drzwi. Zostawiłem coś specjalnego.
Pizza? To pizza? Ciasteczka. Dobra. Chodźmy. Dziś wieczorem ucztujemy!
Dzień 101.
Słuchajcie, dzwoni telefon. Telefon, telefon dzwoni.
Co słychać, Jimmy? Co dziś dla mnie masz?
Kweli, chcę, żebyś podał telefon osobie, której najmniej ufasz.
Niech ktoś odbierze. Dobra. Ja? Bierz telefon.
Cześć, Jimmy. Umowa jest taka. Jeśli spędzisz 24 godziny w odosobnieniu w jednym z pokoi willi, w twoim imieniu dam Kweliemu 10 000 dolarów, ale decyzja należy do ciebie. Możesz to zignorować. Powodzenia.
Zobaczmy, co zrobi.
Muszę zdecydować, czy chcę wejść do pokoju i tam zostać w odosobnieniu przez następne 24 godziny. Jeśli się uda, Kweli dostanie 10 000 $.
Asher, zrobisz to dla mnie?
Osoba, z którą chyba najczęściej się kłóciłem, trzyma teraz w rękach 10 tysięcy dolarów, które mogą do mnie trafić. Ale to on musi podjąć się tego wyzwania. To szaleństwo.
Przez cały ten film Asher grał wyłącznie na siebie, ale teraz, żeby wygrać dla Kweliego 10 000 $, musi przetrwać 24 godziny w odosobnieniu. Czy najbardziej samolubny gracz zdobędzie się na bezinteresowność?
Nic mnie nie powstrzyma przed wygraną.
Mój los jest w jego rękach.
No i proszę. Mam 24 godziny w odosobnieniu. Zobaczymy się za 24 godziny, gdy ukończę to wyzwanie, a Kweli dostanie swoje 10 000 $.
Bardzo się cieszę. Chyba nigdy nie uda mi się zbudować tak głębokich relacji, jakie mają niektórzy. Kweli, Ryan i Pierce to prawdziwi bracia. Kevin i Uthman też są nierozłączni. Chyba nigdy nie dojdzie do tego, że mi zaufają, i mam nadzieję, że to zmienię.
Dzień 101.
Dzień 102.
Słucham? Dziękuję.
Mam wybór. Asher, Jimmy dał mi pewną możliwość. Mogę się z tobą zamienić i zresetować licznik. A jeśli ja wytrzymam 24 godziny, obaj dostaniemy po 10 tysięcy. Albo dam ci dokończyć ostatnią godzinę i tylko ja dostanę 10 tysięcy. Chcesz 10 tysięcy?
Pewnie, że chcę 10 tysięcy, ale to zależy od Kweliego. Teraz to zależy od niego.
Asher. Słucham. Czas na zamianę. Naprawdę? Wchodzę. Jesteś wolny.
Dziękuję, dobry panie. Zabiorę swoje rzeczy i już mnie nie ma.
Dzień 102.
Nie zobaczę Kweliego przez ponad 24 godziny.
Wyzwanie, o którym myślałem, że ich poróżni, zbliżyło ich do siebie, a po 24 godzinach nadszedł czas na kolejny telefon.
Dzień 103.
Halo?
Cześć, Uthy. Możesz wypuścić Kweliego i otworzyć drzwi wejściowe po nagrodę. Gratulacje.
Spójrz na to. My obaj. Zdrówko. Zdrówko. Na zdrowie.
Jestem z was bardzo dumny, chłopaki. Dobrze się spisaliście, pracowaliście razem i Jimmy was nie skłócił.
I tak po prostu spokój powrócił do rezydencji Beasta, przynajmniej na jedną noc.
Dzień 104.
Szczerze mówiąc, dzisiaj odbiorę. Raz kozie śmierć.
Przepraszam. Po prostu śni. Przepraszam. Wchodzę.
Jimmy, co jest? Hej, tu KSI. KSI, co tam? Jak leci? U mnie w porządku. A co u was?
KSI, Kevin nie wierzy. Pogadaj z nim. KSI? Co tam, stary?
Skoro odebraliście, gotowi na to, co się stanie? Gotów. Wal prosto z mostu.
Jest ze mną JJ, a wy odebraliście jego telefon, więc będę puszczać jego muzykę przez głośniki przez kolejne 24 godziny. Miłej zabawy. Nie mówcie, że jest za łatwo.
Wszyscy mnie znają. Wiedzą, że gdy pada, nie wychylam się.
Jak głośna ta piosenka?
To nasze wyzwanie? Ile to potrwa? 24 godziny. Nie. Dość głośno. Jimmy.
Mija 18. minuta 24-godzinnego wyzwania. Już krwawią mi uszy. Pierwszy raz był OK, drugi, trzeci, a teraz leci w kółko. Jimmy, dlaczego?
Ucichło!
Odpadam. Jestem gotów oddać wielomilionową rezydencję, by nie słyszeć twojej piosenki. Gratulacje.
Wyłączcie muzykę! Wyłączcie muzykę!
Myśleli, że w dzień było źle, ale próba spania przy tym to prawdziwy koszmar.
Dzień 106.
Zakradłem się do rezydencji. Mam niespodziankę dla chłopaków. Zobaczcie to. Na następny telefon… Wchodźcie. Odtworzyłem tu sklep Old Navy,
A ktokolwiek odbierze telefon, wygra 50 000 dolarów. Dzwonię. Zobaczmy, czy któryś odbierze.
Tak się toczy ta opowieść.
Gdy czekamy, wy też możecie wygrać część z 50 000 dolarów, skanując ten kod QR. 50 osób dostanie 1000 dolarów na zakupy w Old Navy. Oficjalny partner odzieżowy MrBeasta na powrót do szkoły. Bluzy, dżinsy, koszulki, wszystko, czego trzeba na rok szkolny. Mają to wszystko w Old Navy.
Chwila, nie odbierają.
Z ekranu do pióra. Ekran, pióro, król.
O rany, nie odebrali. Ale niezręcznie. Ale przynajmniej wy możecie wygrać 50 000 dolarów. Odwiedźcie sklep Old Navy lub wejdźcie na oldnavy.com. Mają wszystko, czego trzeba na rok szkolny.
– Wiesz, co jest chore? – Co? – Nie poznają, że tu byliśmy. Spadajmy. Przywrócimy stan pierwotny i nawet się nie dowiedzą.
– Mogę się już ruszać? – Tak.
Skończyło się? Koniec.
Słyszę twój głos. Wszyscy to wiedzą.
Nie! Ta piosenka jest zakazana!
Tak się toczy ta opowieść.
Naprawdę doceniam to, że jestem w filmie MrBeasta.
Dzień 107.
Ciągle się przeprowadzałem, byłem eksmitowany, a nawet bezdomny. Mimo to wszystko wciąż miałem determinację, zapał
Dzień 108.
i wolę, by spełnić wszystkie swoje marzenia. Poświęciłem wiele, żeby tu być, i czuję, że po prostu muszę wygrać tę posiadłość.
Dzień 109.
Dzień 109.
Dzień 110.
Wszyscy ci goście weszli do tego domu z, nazwijmy to, pewnością siebie.
Mówię do ciebie, MrBeast. Obiecuję ci, że wygram. Choćby to trwało trzy lata.
Odcinam się od świata. Włączcie mnie do gry. Włączcie mnie.
Nigdy nie wrócę do domu. O to chodzi. Nie wrócę do domu.
Ale Ryan, Kweli, Uthman, Pierce, Kevin i Asher
Dzień 111.
zdecydowanie przeszli od słów do czynów.
Dzień 111.
Dzień 112.
Nadal wierzę, że mogę to wygrać. Daj mi coś dobrego. Wracasz i dasz nam trudne wyzwanie. Jestem gotów.
Dzień 113.
To szaleństwo, być w filmie MrBeasta. Spędzam tu ostatni rok liceum. Powiedziałeś nam, że ten film może trwać dwa lata, cztery lata, a ja przyszedłem tu przygotowany, by tyle wytrwać.
Dzień 114.
Ostatnie cztery miesiące życia spędziłem tutaj. Tylko jedna osoba wygra posiadłość. Nadal planuję, że to będę ja.
Dzień 115.
Moja rodzina w domu ma duże problemy finansowe. Denerwuję się. Czuję, że rodzina na mnie liczy, i czuję, że nie bez powodu miałem tu być. Naprawdę chcę wygrać.
A żeby utrudnić kolejne wyzwanie, by zmusić uczestników do przekroczenia granic, postanowiłem zrobić coś tak drastycznego, że zrobię to po raz pierwszy w historii całego kanału.
Dzień 115.
Dzień 116.
– Chłopaki. – Chciałem zapukać. – Zejdźcie na dół. – Boże, Jimmy, co ty kombinujesz? – Następne wyzwanie w tym filmie.
Podnieście prawą rękę. Kto ostatni zdejmie rękę z posiadłości, zatrzyma ją. – Boże. – W porządku, zróbmy to.
Ale jest pewien haczyk. Tak, połóżcie tu 600 tys. – O mój Boże. – Co ty robisz? – Przed wami leży 600 000 dolarów w gotówce. – Super.
Jeśli pozwolicie mi wziąć udział w wyzwaniu, to od razu położę rękę na posiadłości. Każdy, kto zrezygnuje z wyzwania przede mną, otrzyma 100 000 dolarów. Ale gdy ja zrezygnuję z wyzwania, cała kasa wypada z gry. Więc jeśli chcecie 100 tysięcy, musicie zrezygnować przede mną.
O Panie. Powinniśmy to zrobić.
Ale jeśli ja wygram, zatrzymam posiadłość.
Nie wiem, czy wciąż jesteś w formie. O rany.
Zgoda. Umowa stoi. – Potrzebuję zgody co najmniej trzech z was. – Jedziemy. – Zgoda. – Wszyscy. – Dalej. – To zaszczyt, pokonać cię w wyzwaniu.
Skoro jestem jednym z was…
Wyglądasz jak ja. Wyglądasz niesamowicie. Podoba mi się strój. Rękę na ścianę.
Wyzwanie oficjalnie się rozpoczęło. Jeśli wasza ręka oderwie się od ścian, podłóg lub blatów, tracicie tę posiadłość. My ją tracimy. Bo teraz ja też biorę udział. – Boże.
Żeby mieć pewność, kiedy ręka oderwie się od ściany, wnieście kamery ręczne. – Nie wierzę. – O rany.
– Jimmy, ile wytrzymasz? – Dopóki będę oddychał. – Daj spokój.
– Sto tysięcy dolarów to mnóstwo kasy. Rozważasz to? – Oczywiście. Chodzi nam to po głowie.
Możesz przestać? On się bawi moim życiem. Przestań.
Każdy z chłopaków może teraz wygrać 100 000 dolarów, ale jeśli zdejmę rękę przed nimi, cała ta kasa wypada z gry.
Zaczynałem z niczym. Odchodząc z niczym, nic nie stracę. – Nie zdejmiesz ręki? – Nie. – Mimo że to 100 000 dolarów? – Zgadza się.
Nie przelewa nam się. Wszystko straciliśmy. Byliśmy bezdomni. Spaliśmy w autach. Rezygnacja z puli nagród wartej milion dolarów wydaje mi się trochę zbyt szalona.
Nie wiem, czy on wytrzyma nawet 24 godziny. – Wiem. – Chyba nie jestem gotów podjąć takiego ryzyka. – Ja też nie. – Nie zamierzam ryzykować.
O czym rozmawiamy?
– Jimmy, nie zmuszaj mnie. Chętnie bym tu posiedział, nawet całą noc. – Tak? To posiedźmy. Co was pogania? – Ty. – Ty.
– Zostaję. – Nie wierzę, że zostaniesz.
Miałem przyjemność z tobą mieszkać przez sto i… piętnaście dni, przykuty do ciebie 31 dni. Jeśli ty idziesz, ja też.
Odejdziesz z nim? Nie ma mowy.
Myślę, że jeśli dwóch moich chłopaków odejdzie, na mnie też już pora. – Naprawdę?
Ale z każdą osobą, która odpada, wasze szanse na rezydencję za milion dolarów rosną.
Wiem, Jimmy. Daleko zaszedłem. To po prostu szalone, ile wspomnień zebrałem… Ci ludzie są dla mnie jak rodzina. Będziemy się przyjaźnić.
Wyraziłem się jasno, że odkąd mnie skuto, chciałem być z tobą. Jak ty odchodzisz, to ja też. Tyle dla mnie znaczysz. – Doceniam to. – To dzięki wam tak długo tu byłem.
No to jedziemy. Kweli oficjalnie opuszcza rezydencję. O rany. Zostało tylko sześć osób.
Co ja mam powiedzieć? – Oto twoja gotówka. Gratulacje.
Zrobił to. Nie ufam mu. Ja też mu nie ufam. Nie.
Zostaliśmy we czwórkę. To szalone. Pomacajcie za mnie trawę. Trzymajcie się.
I tak oto zostało już tylko trzech zawodników.
– Jesteś gotów opuścić dom? – Niezła podróż, MrBeast. Twoje wyzwania są oficjalnie trudne.
O mój Boże. Przejdź za linię. Mój Boże. Mój Boże! Mój Boże! Mój Boże!
To jak scena z „Pamiętnika”.
Kiedy oni odpadli, zostali tylko Asher, Uthy, Kevin i ja. Niezwykle trudno jest wyjaśnić ludziom, jak ciężkie jest to wyzwanie. Jedna chwila dekoncentracji…
To było ryzykowne.
…i można stracić dom za milion dolarów. Muszę pokazać młodym, że wciąż to mam.
Muszę pokazać młodym, że wciąż to mam.
Przez to jedzenie, mycie rąk… Namydlić rękę. …i chodzenie do toalety są o wiele trudniejsze. Ale chyba najtrudniejsze ze wszystkiego jest wymyślenie, jak spać.
Pójdę spać jako pierwszy, bo mają motywację, żeby moja ręka została. Jeśli ją oderwę, dwóch odejdzie z niczym.
Jestem tutaj i musimy dopilnować, żeby Jimmy został. Dosłownie siedzę na jego ręce. Chcę, żeby każdy, kto był w tym wyzwaniu, wyszedł stąd z czymś. Musimy zatrzymać Jimmy'ego.
I na szczęście następna osoba, która zabrała rękę, zrobiła to przede mną.
Dzień 116
Dzień 117
Co jest? Co, do licha? Nie śnię? Co się stało?
I zostało ich troje.
W sumie nie jest źle wrócić z tym. Nie udało mi się wygrać tej rezydencji, ale cieszę się, że was poznałem.
Czekaj, Kevin. Zanim odejdziesz za daleko, żeby było ciekawiej, dołączę do ciebie.
O rany.
Co oznacza, że tylko jeden z nich odejdzie jako zwycięzca.
Brak mi słów. Bierz swoje wielkie torby z pieniędzmi.
– Odpadasz. – Tak. – I ja też.
Jimmy, jak śmiesz odchodzić? Nie minęły nawet 24 godziny.
Nieważne, kto wygra, to będzie walka do samego końca.
– Robię to nie dla siebie, ale dla taty. – To szlachetny cel. – Tak. – Ale niestety, nie jestem zbyt współczujący.
W końcu będę musiał zasnąć i szczerze mówiąc… Mógłbym zasnąć nawet teraz.
Ale nie zasnął. I podczas gdy Asher nie spał, by uniknąć eliminacji, Uthy przespał kilka godzin, ani na chwilę nie zdejmując ręki.
– Siema. – Co tam, chłopaki? Wróciłem. Jak się macie? – Witamy. – Jak się masz? – Dobrze.
– Słyszałem, że nie spałeś. – Nie. – Jak się czujesz? – Nie pamiętam ostatniej godziny. Ale nie mam omamów. – W końcu musisz zasnąć. – Dzisiaj zasnę.
Jeśli wymyślimy, jak spać, to może potrwać bardzo długo.
– Nie jesteś zbyt pewny siebie? – Nie, to nie… – Asher zbyt pewny?
No i proszę. – Jakie to uczucie? – Całkiem miłe. – Pamiętaj, żeby trzymać rękę w grze, gdy śpisz.
– Wygląda, jakby już zasypiał. – Nie śpię od ponad 32 godzin, Jimmy.
Ręka Ashera jest zaklinowana w tym oknie. Ma twardy sen. – Może się poruszyć. – Nie ruszam się przez sen.
– W twojej starej pracy, ile lat by ci zajęło, by kupić willę za milion? – Zdobycie tego domu zajęłoby mi pewnie ponad 20 lat. Wygrana zmieni całe moje życie, nie tylko moje, ale i rodziny.
Kurczę, w domu jest tak cicho. To jak dom duchów. Cały ten śmiech, który był w tym domu, było nas piętnastu, a teraz zostało dwóch.
Cztery miesiące temu do tej rezydencji weszło 15 osób, a każda z nich przysięgała, że to ona przetrwa do końca.
Nigdy nie wyjdę.
Spośród nich wszystkich tylko Asher i Uthy dotrzymali tej obietnicy. Mimo każdej przyjaźni…
Raz, dwa, trzy…
…i trudności…
Nie jesteście słowni.
…poświęcili cztery miesiące swojego życia, nie poddając się, gdy wszyscy inni się złamali. A teraz obaj mają w głowie tylko jedno: przetrwać dłużej od drugiego. I dlatego nie mogłem uwierzyć w to, co za chwilę się stało.
Uthy. Chodź ze mną.
– Asher, wiesz, co zaraz puszczę? – Nie, nie mam pojęcia.
Ściągnąłeś rękę. Nawet nie była blisko. Co oznacza, przepraszam, Asher… – Odpadasz. – Tak.
– Uthy, ta rezydencja jest twoja. – Mój Boże.
Gratulacje, Uthy. Budynek, w którym jesteś…
Tak!
…jest oficjalnie twój.
Tak. Mój Boże! Dziękuję, Jimmy. Jestem ci wdzięczny.
– Przewidziałeś to. – Dziękuję.
WITAMY
Tak!
– Oficjalnie jesteś ostatnim człowiekiem po 119 dniach spędzonych w rezydencji. – Jestem szczęśliwy. – I jest twoja. Śmiało. Możesz wyjść.
O rany. To akt własności rezydencji. Tu jest twoje nazwisko, a to mój podpis.
Daj zobaczyć.
Co do licha? Mój Boże.
Ludzie, wygrałem tę rezydencję.
ŚWIATŁA GASNĄ
Data publikacji artykułu · Zaktualizowano
