Sto osób od 1 do 100 lat w boksach: kto wytrzyma najdłużej i zgarnie pół miliona dolarów
MrBeast ミスタービーストZasada jest prosta. Sto osób w wieku od roku do stu lat siedzi w osobnych boksach, a ostatnia, która z niego nie wyjdzie, wygrywa 500 000 dolarów. Prowadzący stawia pytanie, który rocznik okaże się najwytrwalszy. Zawodnicy są oznaczeni swoim wiekiem i tak też nazywa się ich w dalszej części relacji. Rywalizacja trwa ponad tydzień. Z czasem cierpliwość przestaje wystarczać, bo uczestnicy sami głosują nad wyzwaniami, które eliminują kolejne osoby. Najwięcej emocji budzą jednak kłamstwa, sojusze i pytanie, czy uczciwość się opłaca.
Start: deklaracje i hałaśliwa strategia dzieci
Na początku uczestnicy mówią, o co grają. Jeden z nich jedzie na rywalizację w tygodniu, w którym jego córka Emery kończy trzy lata, i deklaruje, że robi to dla niej. 69-latek zapewnia, że wszystko jest w porządku i chce wygrać. Stulatek mówi, że walczył na II wojnie światowej, więc to będzie „bardzo łatwe”.
Prowadzący przyznaje, że ma na planie ponad 300 kamer i obserwuje każdy ruch zawodników. Od razu zauważa, że dzieci mają, jak to ujmuje, „wariacką strategię”. Jedno z nich chce robić jak najwięcej hałasu, żeby inni nie mogli spać i sami zrezygnowali. Prowadzący nie dowierza, ale jego zdaniem to działa. Starszym uczestnikom krzyki przeszkadzają, część z nich szybko wychodzi, a niektóre dzieci też rezygnują przez ten hałas. Jednemu z odchodzących dorosłych prowadzący mówi z przekąsem, że „wytrzymał dłużej niż roczne dziecko”.
Pierwszy dzień: kto odpada, a kto zostaje
Po kilku godzinach z gry wychodzi dziesięć osób. Ekipa zostawia uczestników samych na resztę dnia i odpadają kolejni. Powody są zwyczajne: ktoś chce do domu albo do dzieci, ktoś musi iść do szkoły, ktoś uznaje, że w jego wieku to nie dla niego, ktoś się nudzi i tęskni za psem. Odchodzący dostają coś za sam udział.
Inni są bardziej zdeterminowani. Jedna osoba chce spłacić kredyt studencki siostry. 70-latek ma umowę z wnukiem i chce mu pokazać, że da radę. Ktoś inny twierdzi, że nie potrzebuje strategii i wytrzyma do świąt.
Drugi dzień: rezygnacja weterana i walka z nudą
Drugiego dnia zostaje 76 osób. Prowadzący zagląda do stulatka. Ten zapewnia, że nie śpi, ale po pytaniu, czy chce zostać, postanawia odpuścić. Mówi, że jego rodzina nigdy tego nie zapomni. Prowadzący podsumowuje, że weteran walczył na wojnie i wystąpił w nagraniu MrBeasta.
Prowadzący zwraca uwagę, jak uczestnicy radzą sobie z nudą. Jedna zawodniczka rysuje po ścianach pomadką, inni piszą dezodorantem, jeszcze inni budują forty z poduszek. Prowadzący przyznaje, że lubi to obserwować w takich wyzwaniach.
Pierwsze głosowanie i gra w trzy kubki
Po 24 godzinach przychodzi pora na pierwsze głosowanie. W każdym boksie są dwa przyciski. Jeśli większość wciśnie zielony, odbędzie się wyzwanie, przez które sporo osób odpadnie. Jeśli czerwony, nic się nie dzieje. Część uczestników woli nie ryzykować, inni chcą pozbyć się konkurencji. Wynik: 63 osoby za, 13 przeciw.
Wyzwanie to gra w trzy kubki w powiększonej wersji. Pod jednym jest piłeczka, a Nolan i Chandler przesuwają kubki. Kto wskaże właściwy, zostaje, a reszta odpada. Prowadzący widzi skrajne skupienie, ale też pomyłki. 82-latek mówi „nie dam się nabrać” i zaraz się gubi. Część zawodników uznaje, że to kwestia szczęścia, a ci, którzy stracili trop, muszą polegać na sąsiadach. Kubki są przesuwane przez godzinę bez przerwy, więc prowadzący uznaje, że jeśli ktoś wciąż wie, gdzie jest piłeczka, to robi wrażenie.
Wtedy pojawia się nowa strategia. Część grupy postanawia podawać pytającym fałszywy kolor. Uczestnicy głosują przyciskiem pod wybranym kubkiem i nie wiedzą, komu ufać, bo jeden mówi „czerwony”, a drugi „niebieski”. Trzy osoby wybierają zielony i się mylą. Większość wskazuje niebieski i ma rację. Pod koniec drugiego dnia zostają 52 osoby.
Konflikt po kłamstwie
Po grze w kubki rośnie napięcie między dwiema grupami. Jedni mówią o „wrogu” i wskazują starszego mężczyznę, który ich zdaniem od początku rozmawiał z drugą stroną. Podający błędny kolor tłumaczą, że tylko się droczyli, a druga strona źle to odebrała. Przyznają też, że zabawnie było patrzeć, jak inni nie wiedzą, co robić. Oszukani odpowiadają, że jeśli trzeba kłamać, to oni nie chcą tak grać. Według jednego z uczestników kłamcy sporo osób zrazili do siebie.
W tym miejscu prowadzący wyjaśnia, jak działa toaleta. Uczestnik wciska przycisk, na zewnątrz zapala się światło i Chris podstawia przenośną toaletę, bo hydrauliki nie dało się zrobić. Atmosfera dalej się psuje. Dochodzi do kłótni między sąsiadami, w której pada numer 22, i kolejne osoby rezygnują. Pod koniec trzeciego dnia głównymi celami są 54 i 74.
Czwarty dzień: wzajemne eliminacje
Czwartego dnia odbywa się kolejne głosowanie. Prowadzący uprzedza, że wyzwanie będzie inne i wiele osób odpadnie, więc trzeba głosować z rozwagą. Jeden z uczestników wciska przycisk wielokrotnie i mówi, że lubi tworzyć chaos, bo tak jest ciekawiej. Przeciw jest tylko dziewięć osób.
Zasady są brutalne. Każdy dostaje kartkę i mazak i ma 60 sekund na wpisanie numeru kogoś, kto jeszcze gra. Osoba z największą liczbą głosów odpada. Jeden z zawodników przewiduje, że okłamani zagłosują teraz przeciwko kłamcom, i dodaje, że „szczerość się opłaca”. Pierwsza runda to pojedynek 54 i 74. Jedni nazywają 54 aroganckim kłamcą, inni zarzucają 74 niewdzięczność. Przegrywa 74 z 14 głosami, różnicą dwóch głosów.
Procedura powtarza się jeszcze dziewięć razy. W kolejnej rundzie celem staje się dziesięciolatek. Jedni uważają go za irytującego, bo głosował przeciwko nim, inni za jedyne dziecko z charakterem, które mogłoby wygrać, gdyby zostało. Ktoś przeprasza go, tłumacząc, że jeśli na niego nie zagłosuje, sam zostanie wyrzucony. Dziesięciolatek odpada, a z nim cała pierwsza dekada. Prowadzący mówi, że tak mu go szkoda, że zaprasza go na scenę do pomocy przy reszcie zadania. Chłopiec od razu każe głosować na 14 i prawie wszyscy to robią.
Sojusz pięćdziesięciolatków
W kolejnych rundach najsilniejsza okazuje się grupa w wieku około 50 lat. Postanowili eliminować innych i było ich najwięcej. Odpada 73 z 15 głosami. Prowadzący zauważa, że ta grupa może pozbyć się wszystkich po siedemdziesiątce, i mówi, że nigdy tak się nie bał pięćdziesięciolatków. Kolejne rundy uderzają w starszych uczestników. Wszyscy głosują na 69, a ci, którzy zostają, mówią, że stracili przyjaciół.
Potem odpada 35 z dziewięcioma głosami. Prowadzący uznaje ten wybór za losowy. Następnie odpada 21, a uczestnicy komentują, że nie da się przyjaźnić wiecznie. Na koniec ponad połowa głosuje na 96. Prowadzący nie rozumie, dlaczego, bo jego zdaniem nie jest ona największym zagrożeniem. Sama 96-latka przyjmuje to spokojnie: skoro wszyscy tego chcą, to w porządku, a wnuki za nią tęsknią. Po czystce prowadzący podsumowuje, że pięćdziesięciolatkowie przetrwali bez strat dzięki sojuszowi, a 54, mimo że był jednym z głównych celów, „jakimś cudem” wciąż gra.
Piąty dzień: Jenga do ostatniej dziesiątki
Piątego dnia znów jest głosowanie. Część zawodników jest przekonana, że wygra, jeśli nie będzie więcej wyzwań. Inni widzą, że ich szanse rosną. Ktoś mówi, że wygrana pozwoliłaby mu spłacić dom i przejść na emeryturę. Za wyzwaniem głosuje 20 osób, a prowadzący pyta, dlaczego ryzykują.
Każdy dostaje wieżę Jenga. Klocki wyciąga się po jednym, a komu wieża się zawali, ten odpada. Gra trwa, aż zostanie dziesięć osób. Pierwsze rundy mijają bez strat, potem wieże zaczynają padać. Uczestnicy mówią o szybkim biciu serca i czekaniu na dźwięk spadających klocków. Jednemu ktoś zwraca uwagę, że jego wieża chwiała się ze 30 razy. Ktoś przekonuje Brendę, żeby myślała o Jendze podwórkowej, a ona odpowiada, że tam nie ma Jimmy'ego. W tej rundzie odpada 15 osób i zostaje dziesięć. Jedna z nich mówi, że jeśli jej mama wygra, pojadą do Disney World.
Po tej rundzie nie ma już nikogo powyżej 60 lat. Prawa strona hali jest opustoszała, a 15 boksów trzeba rozebrać. W miejscach po boksach zostają znaki X. Uczestnicy mówią, że każdy X to była osoba, a wokół nich nie ma już nikogo. Najmłodszy z pozostałych zapowiada, że jeśli ma odpaść, to w wyzwaniu, a nie z własnego wyboru.
Kulki: pojedynki sąsiadów
Ostatnia dziesiątka głosuje przez mikrofon i wszyscy chcą wyzwania. Prowadzący przywołuje gru w kulki z nagrania o Squid Games, które widzom się spodobało. Zawodnicy grają jeden na jednego z sąsiadem, każdy ma 10 kulek i sam wybiera grę. Po 30 minutach dalej przechodzi ten, kto ma 20 kulek.
Pary radzą sobie różnie. Jedna chce mieć to szybko za sobą i rozstrzyga wszystko rzutem monetą. W innej przy liczeniu wychodzi 19 kulek zamiast 20 i jednej brakuje. Prowadzący mówi, że trzeba ją znaleźć, i rzeczywiście znajduje się w pościeli. Zawodnik, któremu została jedna kulka, próbuje odrobić straty, ale ostatecznie przegrywa.
W pojedynku 54 próby z grą w marynarza nie dają rozstrzygnięcia, więc zawodnicy grają o wszystko. Prowadzący zauważa, że jeden ma 14 kulek, a drugi tylko sześć, i pyta, po co ryzykować. 54 wygrywa wszystkie kulki i znów przetrwa. W ostatniej parze zawodnicy mówią sobie przed rozstrzygnięciem „kocham cię”, a przegrana mówi, że przegrała z kimś wspaniałym. Zostają 23, 40, 43, 52 i 54.
Ostatnia piątka i głos wyeliminowanych
Zawodnik, który mówił o urodzinach córki, uświadamia sobie, że właśnie dziś ma ona urodziny, a jego przy niej nie ma. Pozostała piątka znów wybiera wyzwanie. Tym razem głosuje 95 osób, które już odpadły, a troje z największą liczbą głosów wylatuje.
Uczestnicy niepokoją się, bo nie wszyscy zrobili dobre wrażenie. Jedna osoba cieszy się, że nie ma wrogów. Pytana, czy postawiłaby na to pół miliona, przyznaje, że nie wie. Inny pyta retorycznie, co można w nim nie lubić. Pierwszy zawodnik dostaje dziesięć głosów i zostaje. Potem odpada 23, co zaskakuje innych. Kolejna osoba dostaje 15 głosów i odpada, mówiąc, że po mniej więcej siedmiu dniach była tak blisko wygranej i że porażka boli.
O ostatnie miejsce walczą 52 i 54. 54 sam mówi, że dostał najwięcej głosów, i ma rację: 37. Zostaje 52, która mówi, że ma teraz 50% szans na pół miliona dolarów. Finaliści dostają niespodziankę. Za zasłoną czeka rodzina zawodnika, którego córka ma urodziny, więc nie przegapi jej urodzin. Bliscy mówią, że są z niego dumni bez względu na wynik, a on odpowiada, że to znaczy dla niego wszystko.
Finał: walizki i blef
Ósmego dnia zostają 40, czyli Joe, oraz 52, kobieta. Siedzą w boksach od tygodnia. 52 mówi, że przy każdym zadaniu myślała, że odpadnie, i że łatwiej jej zebrać myśli, gdy walczy już z jedną osobą, a nie z 98. Nikt nie zamierza się poddać, więc prowadzący daje im wybór, a oni wybierają wyzwanie.
W jednej z dwóch walizek jest czek na pół miliona dolarów. Wszyscy na planie, łącznie z kamerzystą, mają zasłonięte oczy, a prowadzący miesza walizki. Rzut monetą wskazuje Joego jako osobę, która zajrzy do swojej walizki i będzie jedyną wiedzącą, gdzie są pieniądze. 52 decyduje, czy zatrzyma swoją walizkę, czy zabierze jego. Sama mówi, że nawet nie chce wiedzieć, bo to zbyt duży ciężar.
Joe twierdzi, że czek jest u niego, że widział logo MrBeasta i sam czek. Pytany, czy kłamie, odpowiada wymijająco: „A jak sądzisz?” i „Już mnie poznałaś”. Przysięga, że pieniądze ma on. 52 mu nie wierzy, uważa, że czek jest u niej, i zatrzymuje swoją walizkę.
Joe otwiera walizkę i rzeczywiście ma czek. Powiedział prawdę i wygrał. Ktoś z bliskich zwycięzcy mówi, że zawsze twierdzili, że dobrzy ludzie wygrywają, a uczciwość się opłaca. 52 nie wygrywa głównej nagrody, ale prowadzący daje jej 10 000 dolarów i wycieczkę z rodziną do Disneylandu na pocieszenie.
Tu jest sto osób w wieku od roku do stu lat. Każda z nich jest we własnym boksie. Ostatnia, która z niego wyjdzie, wygra pół miliona dolarów. Rywalizacja oficjalnie się zaczęła. Zobaczmy, który rocznik wygra.
Ja mam 31. Mam najlepszy widok i motywację.
Ja jestem najlepszy.
Córka w sobotę kończy trzy lata. Emery, tatuś cię kocha, robię to dla ciebie.
69 i wszystko w porządku. Chcę wygrać.
Hop, hop, hop. Jaką masz strategię?
Mam ponad 300 kamer praktycznie wszędzie. Monitorujemy ich każdy ruch. Od razu zauważyłem, że dzieciaki mają wariacką strategię.
Ja chcę zrobić dużo hałasu, żeby inni nie mogli się wyspać i żeby chcieli wyjść.
Nie wierzę, ale to działa. Starszym to się nie podobało, od razu zaczęli wychodzić.
Czy ktoś może coś zrobić, żeby przestała wrzeszczeć?
I nawet niektóre dzieci postanowiły przez to wyjść.
– Tworzy napięcie. – Nie! Chciałeś te pieniądze? To dlaczego wyszliśmy?
Mam dobre wieści. Wytrzymałeś dłużej niż roczne dziecko.
Daj spokój. Myślisz, że będzie łatwo?
Walczyłem na drugiej wojnie światowej. To będzie bardzo łatwe.
Prawda. Doceniam twoje poświęcenie. Dziękuję.
Minęło już parę godzin. Wyszło już 10 osób. Zostawiliśmy ich samych na resztę dnia i wyszło jeszcze więcej.
Ja chcę do domu. Chcę do dzieci. Na razie.
Muszę iść do szkoły.
W moim wieku to chyba nie dla mnie.
Nudzi mi się i tęsknię za psem.
Masz trochę za sam udział. Poważnie?
Ale niektórzy byli bardziej zdeterminowani.
Kocham swoją rodzinę. Chcę spłacić kredyt studencki siostry.
Mam umowę z wnukiem. Mam 70 lat, chcę mu pokazać, że dam radę.
Nie potrzebuję strategii. Wytrzymam tu do świąt.
Dzień 1. Dzień 2.
Zaczyna się drugi dzień, zostało już tylko 76 osób. Zajrzyjmy do stulatka.
Jak leci? Nie śpię! Zaczyna się drugi dzień. Chcesz wyjść czy zostać?
Chyba dam sobie spokój. Moja rodzina nigdy tego nie zapomni.
Walczyłeś na wojnie i w nagraniu MrBeast. Tak.
Drugi dzień i jest całkiem nieźle. Kasa jest tutaj, w zasięgu ręki.
Jak narysowałaś to wszystko na ścianach? Pomadką.
Fajnie jest widzieć, jak ludzie radzą sobie z nudą w trakcie tych wyzwań. Niektórzy piszą na ścianach dezodorantem. Inni budują forty z poduszek. Pozwolę im przejść na kolejny poziom.
Minęły 24 godziny, pora na głosowanie. W pomieszczeniach macie zielony i czerwony przycisk. Jeśli większość wciśnie zielony, zrobimy wyzwanie, przez które sporo z was odpadnie. Jeśli większość wciśnie czerwony, a tak nie będzie, to nie robimy niczego.
Ja wciskam czerwony. Po co niepotrzebnie ryzykować? Nie zielony.
Chcę się pozbyć konkurencji.
Zielony to zadanie. Czerwone... Dobra.
Prosimy o wyniki. 63 osoby za, 13 przeciw.
Jestem gotowy do gry.
To trzy kubki, ale nieco większe. Pod jednym jest piłeczka. Nolan, Chandler, zacznijcie je przesuwać. Kto trafi w piłkę, zostaje. Wszyscy inni odpadają.
Są tacy fajni, że ciężko skupić się na kubkach.
Widzieliście kogoś tak skupionego?
Co tam się dzieje? Ale jesteście podstępni. Co tam jest? Nie dam się nabrać.
82-latek się dał. Pod którym jest kubkiem?
Chyba kwestia szczęścia.
Niektórzy się pogubili i musieli polegać na sąsiadach.
Jeśli mrugniesz czy odwrócisz się na sekundę, to znika. Poszliśmy na konsensus.
– Nowa strategia. – Co? Nie powiemy im prawdy. Gdy będą pytać, kolor będzie inny.
Ufam swoim ludziom, wszystko jest w porządku.
Denerwuję się, bo nie chcę odpaść.
Obserwują te kubeczki od godziny non stop. Jeśli ktoś wciąż wie, gdzie jest piłeczka, to zrobi wrażenie. Musicie głosować. Wciskacie przycisk pod odpowiednim kubkiem.
Nie wiem, komu mam zaufać. Zielony. On powiedział czerwony. A ona niebieski. Nie ufaj jej. Tamtemu facetowi wcale nie ufam.
To twój koniec.
I wyniki. Trzy osoby wybrały zielony. Nolan, czy mieli rację? Nie mieli. Większość wybrała niebieski. Sprawdźmy.
Tak.
– Odpadamy. – Spadamy stąd.
Na koniec drugiego dnia zostały jedynie 52 osoby. Atmosfera jest coraz bardziej napięta.
Mamy wroga. Starca. Właśnie, spójrz na niego.
Między tymi dwoma grupami robi się napięcie.
Powiedział, że czerwony. Powiedziała prawdę. On z nimi rozmawia od początku. Podali mu błędny kolor.
Droczyliśmy się z nim, podając mu błędny kolor. Droczyliśmy się. Źle to odebrali.
Jeśli musisz kłamać, to my nie chcemy tak grać. Oni sprawili, że sporo ludzi się od nich odwróciło. Sporo.
Zastanawiacie się pewnie, jak chodzą do łazienki. Wciśnij to. Światło na zewnątrz się zaświeciło i Chris podstawi ci ubikację. Nie mogliśmy zrobić hydrauliki, więc mamy przenośne toalety. To jest łazienka. Spadamy stąd.
Na koniec drugiego dnia nie ma już prawie połowy.
Fajnie było dać im błędny kolor, bo nie wiedzieli, co mają robić.
Dlaczego tak chcesz pozbyć się 22? Kłóciliśmy się wcześniej.
Napięcie sięgnęło zenitu.
Ona chce wyjść. Wcale nie. Co? Nie słyszę cię. Jestem głodna. Daj mi spokój. Boże, ale mnie wkurza.
Więc wyszli kolejni.
Pora iść do domu. – Nieźle ci poszło. – Dziękuję.
Na koniec trzeciego dnia głównymi celami byli 54 i 74.
Jak leci?
Mamy czwarty dzień, czyli pora na głosowanie na kolejne wyzwanie. Jeśli zagłosujecie na tak, sporo odpadnie. To będzie inne wyzwanie, więc głosujcie z rozwagą.
Więc jak głosujesz? Na wyzwanie. Nie boisz się, że odpadniesz? Lubię tworzyć chaos. Tak jest ciekawiej.
Dlaczego aż tyle go wciskasz? Robimy wyzwanie. Dobra.
Mamy wyniki. Jedynie dziewięć osób przeciw. Macie kartki i mazaki. Musicie napisać numer kogoś, kto jeszcze nie odpadł. Ten, kto dostanie najwięcej głosów, odpada. 60 sekund zaczyna się teraz. Mówiłem, że to będzie ciężkie wyzwanie.
Ale syf. Właśnie tak sobie myślę. Pewnie teraz chcą się mnie pozbyć.
W poprzednim zadaniu było sporo kłamstwa. Teraz ci okłamani zagłosują przeciwko kłamcom. Szczerość się opłaca.
– Jak głosujesz? – Na 54. Jest arogancki i kłamie.
74, jest niewdzięczna. To ona powinna odpaść.
Szybko ci poszło. Tak, wszyscy na niego głosujemy. Na 54? Tak.
Sprawdzimy, kto znaczy więcej. Robi się ciekawie.
I pokazujemy odpowiedzi za trzy, dwa, jeden. Sporo się powtarza. Walka pomiędzy 74 i 54.
Mamy wyniki.
Mamy wyniki. Było blisko, różnica dwóch głosów. Przegrywa 74, 14 głosów. Nolan, wyprowadź 74.
I powtarzamy to jeszcze dziewięć razy.
Doszliśmy do wniosku, że 10 musi odpaść. Jest taki irytujący. Głosował na mnie, a nic mu nie zrobiłam.
To dziecko ma charakter. Jakby został, mógłby wygrać.
10-latek to mój ulubieniec. Mam nadzieję, że zostanie.
Przykro mi, dziesiątka. Ale jeśli na ciebie nie zagłosuję, to mnie wyrzucą.
Nie jestem pewien, ale chyba zagłosowali na mnie.
Trzy, dwa, jeden. Dobra, pokażcie karty do kamery.
Bestie. Ojej. Sporo dziesiątek. Przykro mi, mały.
I oficjalnie odpadła cała pierwsza dekada.
Jesteście chorzy.
Wytrzymałeś dłużej niż ten cały rząd. Wyrzucili cię dlatego, że się bali.
Tak było mi go szkoda, że zaprosiłem go na scenę, żeby pomógł mi poprowadzić resztę zadania.
Pewnie mnie wyrzuci.
Dobra, chcę, żebyście głosowali na 14.
14, 14.
Nie wiem, jak to powiedzieć, ale prawie wszyscy głosowali na 14.
Musimy określić największe zagrożenie. Będzie ciężko. Szykujcie się. Pora zaczynać.
50-latki postanowiły eliminować ludzi i mieli najwięcej ludzi.
73 też jest zły.
73. 15 głosów.
Mają całkiem sporą przewagę. Mój Boże. Oni mogą się pozbyć wszystkich po siedemdziesiątce.
71?
Dobra. Nigdy tak się nie bałem 50-latków. To straszne.
Straciliśmy przyjaciół. Szkoda ich.
Nie podoba mi się to. 75.
Coś niesamowitego.
Wszyscy głosowali na 69. Przykro mi. 69, odpadasz. Zobaczcie, co zrobiliście.
Kolejna osoba to 35, dziewięć głosów. To było losowe.
I niestety 21. Nie możemy przyjaźnić się wiecznie.
Widzę sporo 96, zobaczmy, co ma do powiedzenia. Była bliska eliminacji.
Jeśli tego chcecie, to świetnie.
Jest taka słodka. A to znaczy, że wnuki za nią tęsknią.
Moje ręce. Moje ręce.
Zobaczmy, na kogo się rzuciliście. Pokażcie numery. Ponad połowa na 96. Nie rozumiem was. To nie ona jest największym zagrożeniem.
Przepraszam. Dziękuję.
Jestem zadowolona. Skoro tego chcą wszyscy, to to jest ważne.
Serce się kraje.
I koniec czystki. Ci w boksach trwają dalej. 50-latkowie przetrwali bez szwanku, nawiązując sojusz. I jakimś cudem 54 wciąż jest z nami.
Idziemy dalej. Wyzwanie czy nie. Dla mnie może być bez, ja mogę przeczekać.
Dzień 4.
Dzień 5.
Pora głosować na kolejne wyzwanie.
Jestem pewien, że wygram, jeśli nie będzie więcej wyzwań.
Głosuję za wyzwaniem. Mam coraz lepsze szanse, podobnie jak reszta.
Mogę przeczekać. Spłaciłbym dom, mógłbym przejść na emeryturę. To mogłoby wszystko zmienić.
20 osób głosowało za wyzwaniem. Dlaczego ryzykujecie? Zwariowaliście?
Każdy z was ma wieżę Jenga. Będziemy wyciągać klocek po klocku. Jeśli wieża upadnie, odpadasz.
Wyciągamy pierwszy klocek. Każdy, tylko nie czerwony. I będziemy to robić, aż zostanie jedynie dziesięć osób.
Drugi klocek.
Jeszcze nikt nie odpadł. Kolejny.
Serce mi tak szybko bije. Czekam na dźwięk spadających klocków.
Niewiele brakowało. Mówiłem. Jedna osoba odpadła. Jeszcze 14. Ale będą jaja.
Gdy oni wyciągają klocki, ja opowiem wam o aplikacji Shop. Niesamowita metoda na zakupy telefonem.
Jest bardzo fajna. Można kupić batony czy rowery, czy wszystko inne. To jest proste.
Gdy chcecie coś kupić, możecie zapłacić za pomocą Shop Pay.
Nie chce wyjść.
Aplikacja Shop wykorzystuje technologię AI do skanowania milionów produktów i poleca najlepsze dla ciebie.
Stresuję się. Ja też.
Chwila. Chwileczkę. Nie mogę dotknąć...
Shop monitoruje też przesyłki, więc wiesz, kiedy się ich spodziewać.
Pamiętajcie, robimy to, aż zostanie tylko 10 osób.
Co ty robisz? Nic. Tobie nie można ufać.
Uderzyłem ją. Zauważyłem.
Jeszcze jedna osoba. Od tego wszystko zależy. Ona może być ostatnia.
Nie wierzę, że to jeszcze stoi. No właśnie. Stary, twoja wieża się zachwiała ze 30 razy.
Nie mogę na to patrzeć, ale muszę. Nie mogę, ale muszę.
Brenda, pomyśl o Jendze podwórkowej. Ale tam nie ma Jimmy'ego.
I ostatnia eliminacja.
Nie wierzę. Jestem w ostatniej dziesiątce.
90 już odpadło, zostało dziesięć. Jedziemy.
Jeśli mama wygra pół miliona, jedziemy do Disney World.
Ściągnij aplikację Shop. Będziemy sprzedawać klocki Jenga i inne elementy stąd. O tym na końcu nagrania.
Nie ma już nikogo powyżej 60 lat. Prawa strona to pobojowisko. Odpadło 15 osób, musimy zburzyć 15 boksów.
Nie będą jutro głosować na kolejne wyzwanie. Tyle osób odpadło. Każdy X to była osoba. Tu byli ludzie.
Wokół mnie nie ma już nikogo. Jestem najmłodszy. Jeśli mam odpaść, to na wyzwaniu. Na pewno nie wyjdę z wyboru. Teraz się nie poddam.
Ogłosicie głosy przez mikrofon. Chcesz wyzwanie? Oczywiście. Tak czy nie? Tak. Wyzwanie. Tak czy nie? Tak. Robimy wyzwanie. Mikrofon został upuszczony.
W nagraniu Squid Game spodobały się wam kulki, więc teraz wracają. Podobnie jak poprzednio, zawodnicy zmierzą się jeden na jednego z sąsiadem. Każdy dostanie 10 kulek i wybierze grę. Po 30 minutach osoba z 20 kulkami przechodzi dalej.
Oni chcieli to mieć za sobą. Oto rzut monetą za pół miliona dolarów.
Proszę państwa, przykro mi, reszka.
Do dwóch wygranych? To zależy od was. Jest punkt.
Jeśli trafisz, wygrywasz.
Jedziemy. Wygrał.
Przykro mi. Nie ma sprawy. Liczymy. Musisz mieć 20.
10 niebieskich, dziewięć czerwonych. Brakuje ci kulki? Możesz jeszcze raz przeliczyć? 19, jednej brakuje. Ja nie mam. Ciekawe.
Zostało siedem minut. Jeśli ci na nim zależy, musisz ją znaleźć. Gdzie jest?
Masz 18 kulek. Ty masz dwie. Zostawiam to w twoich rękach. W porządku.
Tak mi przykro.
Dobrze.
Może odrobi straty. Może.
Znalazłem. Naprawdę? Tak. Naprawdę? Była w pościeli.
Ma jedną kulkę. Jeśli wygrasz jedną kulką, to będzie coś niesamowitego.
Myślałem, że to już.
Właśnie. Mogę oficjalnie odejść. Paskudne uczucie.
Tu mamy ciągłe zmiany. Gramy w marynarza.
Pamiętaj, mówiłeś, że obaj odpadniemy, więc musimy zagrać w coś innego. Marynarz przez pół minuty też nie zdaje egzaminu.
Dobra, o wszystkie kulki. Wszystko albo nic. Czy to sprawiedliwe? O wszystkie kulki? Tak.
Ale ty masz 14, a on ma sześć. Dlaczego ryzykujesz? Wszystko albo nic, półtorej minuty. Pospiesz się. Marynarz. Odwrót.
Mam wszystkie. I 54 znów nie odpadł.
Zostało pół minuty. Została ostatnia dwójka. Ta sama sytuacja, co parę minut temu. I minutę temu chodziło o mnie.
Chcecie coś sobie powiedzieć? Kocham cię. Ja też cię kocham. Po prostu to zróbmy.
W porządku, gratulacje. Mogę ją uścisnąć? Tak.
Przegrałam z kimś wspaniałym. Było ciężko.
Zostali jedynie 23, 40, 43, 52 i 54. Ale cmentarzysko X. Tam wszędzie były takie same boksy.
Teraz się denerwuję. Robi się coraz bardziej intensywnie.
Dziś są urodziny mojej córki. Właśnie sobie uświadomiłem, że mnie tam nie ma.
Słyszycie mnie? Tak. Na początku była was setka. Została piątka. Chcecie jeszcze kogoś wyrzucić wyzwaniem? Tak. Dobra, wasz wybór.
W tym zadaniu zagłosuje 95 zawodników, którzy już odpadli. Troje z was z największą ilością głosów odpada.
To mnie zmartwiło. Niektórzy ludzie nie zrobili zbyt dobrego wrażenia. Nie wiadomo, co inni o mnie myślą.
Cieszę się, że nie mam wrogów. Myślisz, że oni cię lubią? Ogólnie raczej tak. A postawisz na to pół miliona dolarów? Nie wiem.
Myślisz, że oni cię lubią? Co można we mnie nie lubić? Zobaczmy.
Spytaliśmy każdego z 95 osób, które odpadły, kogo chcą wyeliminować.
Serce mi wyskoczy z gardła. Ile dostałeś głosów? Dziesięć. Czyli za mało do eliminacji. Jest jednym z dwóch, którzy zostają. To znaczy, że zostanie jeszcze jeden boks.
Nie radzę sobie z tym. Może ty spróbujesz? 23. Tak? Odpadasz. Nie.
Odpaść z ostatniej piątki. To boli. Nie spodziewałam się, że 23 odpadnie.
I zostanie jedna osoba z tej trójki. Myślisz, że zostaniesz? Mam nadzieję. Chyba nie jest pewny. Dostałeś 15 głosów.
Coś niesamowitego. Chris, kocham cię.
To było bolesne. Po jakichś siedmiu dniach byłem tak blisko głównej wygranej. Porażka boli.
I was dwoje. Chodźmy tutaj. Sytuacja jest napięta. Bardzo napięta.
54. Dostałem najwięcej głosów. Skąd wiesz? Ja mu nie ufam. To już dla ciebie koniec. Po prostu wiem. I masz rację. 37 głosów.
Czyli ja zostaję? 52, zostajesz! Zostaję.
To była życiowa szansa. Mam 50% szans na pół miliona dolarów.
W nagrodę mam dla was niespodziankę. Jak myślicie, jaką? Nie mam pojęcia. Co to jest? To dla mojej córki. Dziś ma urodziny? Zobaczmy, co kryje się za zasłoną. Nie rób mi tego.
Mój Boże. Nie przegapisz jej urodzin.
To twój tatuś?
Bez względu na to, czy wygrasz czy nie, jesteśmy z ciebie dumni. Dasz radę. Dobra robota.
To moja rodzina. Cześć.
Niczego więcej nie potrzebuję. To znaczy dla mnie wszystko. Tak. Dam radę.
Zostali jedynie 40 i 52. Siedzą w boksach od tygodnia. Ósmy dzień.
Ale się działo. I oto jestem. Nie wierzę. Przy każdym zadaniu myślałam, że odpadnę. Ale się udało.
Teraz łatwiej mi ułożyć myśli, bo już nie walczę z 98 osobami. Tylko z jedną. Na tych X stały boksy, byli w nich ludzie. Już ich nie ma, jesteśmy tylko Joe i ja.
Kolejny dzień, nikt się nie podda. Coś musi się stać, żeby zmusić któreś z nas do odejścia.
Dam im szansę, żeby odrzucić wyzwanie, ale... Co zrobimy? Zadanie.
Nie wierzę, że wybrali wyzwanie. Grają o pół miliona.
W którejś z tych walizek jest czek na pół miliona. Wszyscy mają opaski na oczach. Łącznie z kamerzystą. Ja wymieszam walizki. Za chwilę wszystko nabierze sensu.
Walizki zostały wymieszane. Wybraliście zadanie, więc wyjdźcie z boksów na środek. 52 lub 40 za chwilę zdobędzie pół miliona dolarów.
Rzucę monetą, żeby wyznaczyć osobę, która zajrzy do walizki. To będzie jedyna osoba na planie, która wie, gdzie są pieniądze. To będzie blefowanie. I wtedy ta druga osoba wybierze walizkę, którą chce zabrać do domu.
Orzeł czy reszka? Reszka.
Orzeł. Zajrzyj do walizki. Ja nawet nie chcę wiedzieć. Zbyt duży ciężar.
I 52 musi zdecydować, czy zachowa swoją walizkę czy ukradnie jego.
Joe, masz pół miliona w swojej walizce? Tak. Kłamiesz? A jak sądzisz?
Czy w walizce było cokolwiek oprócz pieniędzy? Widziałem logo MrBeast. Widziałeś czek? Tak. Mówisz prawdę? Już mnie poznałaś, jak sądzisz?
Ale nerwy. Gra o pół miliona dolarów. Zatrzyma swoją czy weźmie jego?
To poważna decyzja. Co sobie teraz myślisz? Myślisz, że tam jest? Nie sądzę. Chyba jest u mnie.
Ale nerwy. Serce mi wali. Czuję wasze emocje.
Przysięgasz, że pieniądze są u ciebie? Tak. Nie sądzę. Wybieram swoją walizkę. Więc zatrzymasz ją? No dobra. Joe, co masz w walizce?
Mój Boże. Wiedziałem! Tak.
I powiedziałeś prawdę. Tak. Powiedział, że ma. Ale zagranie. Co z tobą?
Powiedział prawdę i się udało. Zawsze twierdziliśmy, że dobrzy ludzie wygrywają. Uczciwość się opłaca.
Nie wygrałaś, ale dostaniesz 10 000 i pojedziesz z rodziną do Disneylandu na osłodę porażki. Jedziecie. Tak!
Z niektórych przedmiotów zrobiliśmy gadżety kolekcjonerskie, które sprzedajemy za jednego centa. Musicie szybko działać, bo jest ich niewiele i szybko pójdą. Poniższy link prowadzi do aplikacji Shop.
Zasubskrybuj na szansę na wygranie pół miliona. Na razie.
Feastables jest dostępne w 7-Eleven, Speedway i Walmart w Stanach. Idź kup już teraz.
Data publikacji artykułu
