50 legend YouTube'a walczy o milion dolarów dla swoich widzów: od tortowego Lamborghini po Minecrafta

Otwórz w YouTube ↗
Przegląd

Z okazji przekroczenia 500 milionów subskrypcji MrBeast (Jimmy) zaprosił 50 twórców, których określa jako legendy YouTube'a i ludzi, którzy „stworzyli YouTube, jaki znamy dzisiaj”. Nagrodą był milion dolarów, ale nie dla samego zwycięzcy, tylko dla jego subskrybentów. Na początku zapowiedział, że wygra ten, kto ostatni opuści „kostkę”, czyli plan gry. Konkurencje dobrano jako podróż sentymentalną przez dawne trendy platformy. Sam gospodarz traktuje film jako podziękowanie dla twórców, którzy go zainspirowali.

16 min czytania

Zjazd starej gwardii

Pierwsze minuty mają charakter zjazdu absolwentów. Uczestnicy mówią, że nie widzieli się od dekady. Ktoś porównuje grupę do dzisiejszych Speeda i Kaia Cenata, tylko sprzed 10, a może i 15 lat. Jimmy mówi, że gdyby ktoś zajrzał w listę subskrybowanych kanałów na jego komputerze z czasów, gdy miał 17 lat, znalazłby właśnie tę grupę. Wspomina też, że próbował kiedyś dołączyć do FaZe Clanu i został odrzucony. Członkowie FaZe przyznają, że „dali wtedy ciała”, a Jimmy żartem pyta, czy może dołączyć teraz.

Wśród uczestników jest Fred, przedstawiony jako pierwszy kanał z milionem subskrypcji. Mówi, że jeśli jego widzowie jeszcze się nie odsubskrybowali, to zasługują na milion. Jest też twórca, któremu Jimmy przypomina, że był piątym najczęściej subskrybowanym kanałem na całym YouTubie, oraz grupa twórców Call of Duty. Jimmy zauważa, że dziś ogląda się Fortnite'a, ale kiedyś oglądało się właśnie filmy z CoD, a ci ludzie „rządzili na YouTubie 15 lat temu”.

Najważniejszym gościem okazuje się Chad, współzałożyciel YouTube'a. Mówi, że on zbudował scenę, a twórcy wnieśli na nią talent. Jimmy odpowiada, że bez YouTube'a pracowałby dziś w Walmarcie.

Pierwsza gra: które Lamborghini jest z ciasta

W pierwszej konkurencji uczestnicy stanęli przed pięcioma Lamborghini. Jedno z nich było tortem. Każdy miał wybrać samochód, przy którym stanie. Kto wybrał tortowe auto, odpadał. Uczestnicy ruszyli, zanim Jimmy skończył tłumaczyć zasady.

Dyskusja szybko pokazała, jak trudno było to rozpoznać. Jedni byli pewni, że ciastem jest piątka, inni stawiali na czwórkę albo dwójkę. Ktoś przyznał, że sam ma Lamborghini i nie widzi różnicy. Inny chwalił wykonawcę za perfekcjonizm. Ktoś, kto „nie zna się na samochodach, ale zna się na ciastach”, uznał, że dwójka wygląda wyjątkowo smakowicie. Najbardziej konkretne poszlaki dotyczyły odbić światła. Jednego z uczestników martwiło odbicie na dwójce, inny zwrócił uwagę, że szyby czwórki nie błyszczą jak w pozostałych autach.

Do gry szybko weszła strategia. Gdy Corridor Digital zeszli ze swojego miejsca, żeby obejrzeć auta z bliska, ktoś to zauważył i zajął ich pozycję. Roman Atwood ukradł miejsce, zaraz po nim zrobił to Dude Perfect, a potem Philip DeFranco. Ten ostatni wątek wraca na końcu filmu, bo DeFranco przyznał później, że prawie odpadł w pierwszym wyzwaniu.

Rozstrzygnięcie było efektowne. Tortem okazała się czwórka i samochód został zmiażdżony. Osoby stojące przy nim mówiły, że wiedziały, że to zły wybór, ale „były tu uwięzione”. Ktoś skwitował, że wszystkie auta wyglądały smakowicie.

Water bottle flip drużynami

Pozostałych podzielono na wcześniej ustalone drużyny. Jimmy zapytał, jakie trendy ukształtowały YouTube'a. Padły odpowiedzi: slime, kubeł zimnej wody i wyzwanie cynamonowe. Następna gra nawiązywała jednak do water bottle flip, który Jimmy nazwał jednym z największych trendów w historii platformy. Przypomniał, że Dude Perfect ma z tym trendem miliard wyświetleń. Na prośbę o radę usłyszał, że najgorsze, co można zrobić, to za słabo podkręcić butelkę.

Zasady: członkowie drużyny podchodzą do stołu pojedynczo i rzucają, aż postawią butelkę. Trzy pierwsze drużyny, w których każdy z dziesięciu graczy postawi butelkę, przechodzą dalej, a ostatnia odpada.

Gra dała Jimmy'emu okazję do żartobliwego dręczenia idoli z dzieciństwa. Gdy Casey długo nie mógł postawić butelki, Jimmy mówił mu, że dorastał, oglądając go, że był jego inspiracją i bohaterem i że „zawodzi małego Jimmy'ego”. Casey odpowiadał, że Jimmy go rozprasza. Przy stole pojawili się też Lloyd z Epic Rap Battles of History, którym uczestnicy „jarali się w gimnazjum”, oraz Evan Fong, czyli Vanoss, który według Jimmy'ego tworzy teraz muzykę. Gdy Vanossowi szło ciężko, puszczono jego piosenkę, a drużyna podpowiadała mu, żeby rzucał mocniej z nadgarstka. Przy rzutach skandowano też „Po prostu to zrób!”. Ktoś nazwał całą konkurencję cholernie stresującą. W grze brali udział również Chad i Ali-A.

Pierwsi awansowali Pomarańczowi. O dwa pozostałe miejsca walczyli Zieloni i Różowi. W końcówce kibice dopingowali m.in. Evę, Devana i Bailey, a rozstrzygający rzut skwitowano słowami „Jestem w tym taki dobry”. Odpadli Niebiescy. Ktoś żałował, że „te wszystkie mięśnie poszły na nic”, a inny uczestnik narzekał, że nawet nie zdążył rzucić. Jimmy znów podkreślał, że wychował się na tych twórcach i subskrybował ich przez około 10 lat. Do odchodzącego Fouseya rzucił pytanie, kto teraz będzie robił pranki.

Manekiny i Harlem Shake

Przed kolejną grą wniesiono kurtyny, a uczestnicy zgadywali, co oznaczają dziwne odgłosy zza nich. W przerwie ktoś wspomniał, że pamięta czasy, gdy pięć milionów subskrypcji było czymś wielkim, i zapytał Jimmy'ego, jak to jest mieć ich 500 milionów. Ten odpowiedział, że to surrealistyczne i nawet nie wydaje się prawdziwe.

Za kurtyną stały setki manekinów, wśród których ukryło się pięciu ludzi. Uczestnicy musieli wskazać ich numery. Pierwsza piętnastka z poprawnymi odpowiedziami przechodziła dalej, pozostałe 15 osób odpadało. Jako ułatwienie w duchu nostalgii puszczono Harlem Shake, a gdy wchodził bit, ukryci ludzie mieli się lekko poruszyć. Ktoś zapytał o prawa do utworu. Jimmy odpowiedział, że je załatwili.

Uczestnicy szybko zaczęli współpracować. Tworzyli zespoły i rozpraszali się po sali, żeby obserwować różne części tłumu manekinów i nie powtarzać pracy. Padały konkretne numery, m.in. 104 i 42, a jedna grupa po chwili miała trzy z pięciu odpowiedzi. Pierwsza osoba zatwierdziła wynik dość szybko. Na tym etapie ujawniło się też podglądanie. Odpowiedzi kopiowali nie tylko koledzy z drużyny. Ktoś przyznał, że zobaczył u innych „42” i po prostu je wpisał, a inny mówił, że „ukradł” odpowiedź, choć nie był w tej grupie. Podobnie miał zrobić Jelly.

Lista odpadających była długa i Jimmy wyraźnie to przeżywał. Wymieniał „najlepszego trick shottera w historii” i „najlepszego vloggera w historii”. Odpadli też Smile More, członkowie FaZe Clanu, do którego sam chciał kiedyś dołączyć, ekipa Vanossa i Casey. Jednego z odchodzących Jimmy zapytał, czy znowu zniknie na pięć lat. Usłyszał w odpowiedzi „Spadam stąd”. Już po ogłoszeniu finałowej piętnastki ktoś próbował się do niej zakraść, ale został przyłapany i odpadł.

„Podłoga to lawa” w kajdankach

Z piętnastu osób miało odpaść dziewięć. Następna gra to „Podłoga to lawa”, ale z utrudnieniem: uczestnicy musieli skuć się w trzyosobowe grupy, a ich skład wybierali sami. Jimmy zaznaczył, że ten wybór może przesądzić o ich losie. Każda drużyna dostała dwa koła. Trzeba było stanąć na jednym, położyć przed sobą drugie i tak przejść na drugą stronę. Jeśli ktokolwiek z grupy dotknął lawy, odpadała cała drużyna. Awansowały dwie pierwsze drużyny, które dotarły do mety.

Uczestnicy wspominali, że jako dzieci grali w to z poduszkami na podłodze. Jeden z nich nagrał film o tej grze sześć albo siedem lat wcześniej. Wszyscy mieli kaski, bo ktoś przewrócił się już wcześniej.

Drużyny próbowały różnych strategii. Grupa Philipa DeFranco wchodziła razem na jedno koło, przesuwała drugie i szła dalej. Ali-A niósł kolegę na plecach. Drużyna Marquesa, w której był też Linus, próbowała przesuwać się bokiem. Ktoś apelował, żeby się nie spieszyć, bo może to pomóc komuś innemu wygrać. Drużyny Marquesa i JacksFilms zostały daleko w tyle. Pierwsza drużyna dotarła do mety bez kłopotów. O drugie miejsce łeb w łeb szły drużyny Jelly'ego i Coby'ego.

Jimmy przyznał, że nie wie, kto był pierwszy, i rozstrzygnął sprawę po obejrzeniu nagrania. Z wyniku na iPadzie wynikało, że przeszła drużyna z Ali-A, a Chad przypadkowo dotknął lawy. W ten sposób współzałożyciel YouTube'a odpadł. Przed jego odejściem Jimmy podziękował mu za platformę, która według niego pozwoliła każdemu z obecnych zmienić życie i dotrzeć do miliardów ludzi na całym świecie.

Jimmy odwiedził też wyeliminowanych w strefie odpoczynku i ogłosił, że wrócą na finałową konkurencję i zdecydują, kto wygra.

Najostrzejszy chips świata według Sidemen

W grze zostało sześć osób. Jimmy mówił, że nie każda legenda mogła przyjechać, więc poprosił Sidemenów o wybór następnej konkurencji. Zaznaczył, że gdy dostał od nich nagranie, KSI był jeszcze członkiem grupy. Wie, że ten właśnie odszedł, ale nie wiedząc, co z tym zrobić, postanowił to zignorować i użyć klipu. Sidemeni chcieli zobaczyć, jak uczestnicy jedzą najostrzejszego chipsa świata.

Mechanika była taka: po obu stronach podium stoi po jednej osobie. Jedna je chipsa i potajemnie wybiera, czy będzie to ostry, czy nieostry. Druga obserwuje ją i zgaduje. Trafna odpowiedź oznacza awans zgadującego i odpadnięcie jedzącego, błędna odwrotnie. O tym, kto wybiera rolę i przeciwnika, decydował staż: pierwszeństwo miała osoba z najstarszym publicznym filmem na kanale.

Pierwsza wybierała May. Zdecydowała się jeść, a na przeciwnika wskazała Ali-A tylko dlatego, że stał pośrodku. Gdy reszta się odwróciła, May decydowała, czy zje chipsa o ostrości ponad dwóch milionów jednostek w skali Scoville'a. Ugryzła duży kęs i utrzymywała pokerową twarz. Ali-A nie umiał nic z niej wyczytać, choć ktoś sugerował, że May „za bardzo się stara udawać, że nie jest ostry”. Postawił więc na „logiczną odpowiedź” i wskazał nieostry. Trafił, więc przeszedł dalej, a May odpadła.

Następna była Cute Girl Hairstyles, o której Jimmy powiedział, że pokolenie kobiet uczyło się od niej układać włosy. Wolała nie jeść i wybrała Jelly'ego, który na pytanie, czy lubi ostre, odpowiedział nonszalancko „Może być”. Jelly zjadł całego chipsa, nie pocił się, nie płakał i przyznał, że chciał siedzieć po tej stronie. Zgadująca uznała, że jeśli zjadł ostrego bez żadnej reakcji, to jest „całkiem niezły”, i postawiła na nieostry. Jelly zjadł jednak ostrego i od razu poprosił o mleko. Jimmy pochwalił jego pokerową twarz. Jelly przeszedł dalej, a zgadująca odpadła, przepraszając za pomyłkę.

O ostatnie miejsce w finale walczyli Philip DeFranco, którego najstarszy film na kanale pochodzi według Jimmy'ego z 2017 roku, oraz JC, z najstarszym filmem z 2010 roku. JC postanowił, że to „przyjaciel Phil” zje chipsa, bo, jak powiedział, nie chce przechodzić przez to samo co poprzednik. Podczas oczekiwania padł żart o mleku Feastables. Jimmy zapytał, czy ktoś promuje jego produkt, czy próbuje Phila wrobić, i usłyszał „jedno i drugie”. JC tłumaczył, że sam jadł kiedyś ostrego chipsa i ciężko mu się potem oddychało, więc obserwował oddech Phila. Phil ciągle zamykał usta i miał szkliste oczy, ale w ogóle się nie pocił. JC uznał, że po nieostrym i ostrym chipsie przyszła kolej na zwykłego, i takiej odpowiedzi udzielił. Phil zjadł jednak ostrego i stwierdził, że był w „Hot Ones”, więc było łatwo. JC odpadł, i to bez mleka.

Co finaliści zrobiliby z milionem

Do finału weszli Ali-A, Jelly i Philip DeFranco. Zapytani o plany na wypadek wygranej, finaliści podawali różne pomysły. Jeden chciał przekazać pieniądze swojej społeczności w postaci sprzętu do grania, czyli konsol dla uboższych widzów. Inny chciał dać 50 osobom po 20 000 dolarów. Kolejny pomysł zakładał odtworzenie całego tego filmu w grze wideo i pozwolenie społeczności na walkę o nagrodę. Padła też propozycja rozdawania po 50 000 dolarów.

Finał: dom w Minecrafcie

Na finał wniesiono materiały z Minecrafta w nieograniczonej ilości. Jimmy nazwał Minecrafta najpopularniejszą grą na świecie i grą, od której zaczęło się wiele karier, w tym jego własna, bo pierwszy film na kanale dotyczył właśnie Minecrafta. Według niego ta gra ukształtowała platformę w to, czym jest dzisiaj. Doświadczenie finalistów bardzo się różniło. Dwaj z nich oszacowali, że nagrali po mniej więcej 2000 filmów o Minecrafcie, a Philip DeFranco miał na koncie zero. Zadanie polegało na zbudowaniu w ciągu godziny najlepszego domu z Minecrafta. Zwycięzcę mieli wybrać w głosowaniu wyeliminowani youtuberzy.

Phil od razu wziął się do pracy. Jelly zapowiedział domek na drzewie, a ktoś zwracał uwagę, że ważne jest też przyjemne wnętrze, i przypominał o skrzyni. W trakcie budowy pojawiły się drobne przepychanki. Phil mówił, że może posadzi krzaki róż, bo jego syn lubi ogrodnictwo. Opowiadał, że próbuje grać z dziećmi, ale one w mig go ogrywają. Przyznał też, że nie docenił, ile czasu zajmie samo układanie klocków. W połowie czasu Jimmy oceniał, że Alemu idzie dobrze, Phil ma fortecę, a Jelly „może ma drzewo”. Ani pozostali, ani sam Jelly nie byli pewni, co budował.

W tym czasie Neal, prezes YouTube'a, przyniósł Jimmy'emu niespodziankę z okazji 500 milionów subskrybentów. Jimmy ucieszył się, że jest „w naszym kolorze”, i podziękował wszystkim, którzy zasubskrybowali. Dodał, że więcej powie na końcu.

Na pięć minut przed końcem ktoś pokazał „małego Jimmy'ego B”, czyli dom dla pszczół. Padła też uwaga, że zwykłym domem trudniej się wyróżnić. Finaliści chwalili budowlę Jelly'ego jako wyjątkową na tle dwóch pozostałych, podobnych do siebie. Ktoś uznał, że to kwestia gustu.

Prezentacje i głosowanie

Pierwszy głos oddał CaptainSparklez, którego Jimmy przedstawił jako prawdopodobnie najsłynniejszego youtubera od Minecrafta. Sam powiedział, że spędził w grze mniej więcej rok. Jelly zaprezentował domek na drzewie z drabinką i wejściem z boku, na wypadek gdyby chciały wejść lisy albo wiewiórki. Ali-A pokazał dom z drzewami po obu stronach i roślinami na zewnątrz. W środku można zamknąć drzwi, żeby moby nie weszły i żeby przeczekać noc, a potem otworzyć je z powrotem. Phil, przedstawiony jako gracz z najmniejszą wprawą, powiedział, że ma w grze może 40 godzin. Syn uwielbia się go czepiać i krzyczał na niego za złe drewno, dlatego ta budowla jest dla niego. Phil nazwał ją ich pierwszą wspólną budowlą. CaptainSparklez przyznał, że decyzja jest trudna, i zagłosował na Ali-A, którego konstrukcję uznał za najbardziej imponującą.

Kolejne głosy rozkładały się głównie między Alego i Phila. Zwolennicy Ali-A podkreślali „minecraftową architekturę”. Zwolennicy Phila mówili, że muszą kierować się sercem, bo wzruszyła ich historia budowania z synem, który zobaczy ten film. Ktoś wskazał po prostu, że Phil ma największy dom. Jedna z głosujących uzasadniła wybór fioletowymi kwiatami, które przypominały jej niedawno zmarłą kotkę Nylę. Inny głosujący wyliczał wady konkurencji: drzewo z pochodniami, które zaraz spłonie, i dom bez oświetlenia w środku, gdzie zrespią się zombie. Dlatego zagłosował na Phila. Jelly dostał na pewnym etapie jeden głos na 31, a Jimmy żartem zasugerował mu, żeby już sobie poszedł. Jelly poprosił, by mógł zostać do końca, i przyznał, że chciał się wyróżnić, ale to nie wyszło.

Po zliczeniu głosów Jimmy najpierw ogłosił, że nie wygrał Jelly. Zwycięzcą miliona dolarów dla swoich subskrybentów został Philip DeFranco. Sam był zaskoczony, bo prawie odpadł w pierwszej konkurencji. Zapytany, jak rozdzieli nagrodę, odpowiedział, że rozda ją jako 50 nagród po 20 tysięcy dolarów.

Zakończenie z dawnej sypialni

Ostatnią część Jimmy nagrał w swojej dawnej sypialni. Mówi, że to tam założył kanał, zanim miał 500 milionów subskrybentów, kiedy miał ich zero. Częściowo dlatego chciał zrobić ten film jako ukłon w stronę youtuberów starej gwardii, z których wielu oglądał codziennie jako dziecko właśnie w tym pokoju. Podziękował 50 twórcom za przybycie i za to, że byli świetni i bardzo mili.

Podziękował też widzom. Powiedział, że bez ich oglądania nie budowałby studni, nie karmiłby ludzi i nie mógłby robić tego dobra. Dodał, że nawet gdyby wyświetlenia zniknęły i zostałby z dziesięcioma widzami, nadal publikowałby na YouTubie, bo kocha to bardziej, niż ludzie myślą, a tak duża widownia to dla niego szczęście. Film kończy się zapewnieniem, że zawsze będzie widzów doceniać.