Od 1 do 500 000 dolarów: MrBeast sprawdza, co można przeżyć za coraz większe pieniądze

Otwórz w YouTube ↗
Przegląd

W tym filmie MrBeast (Jimmy) wraz z przyjaciółmi, Chandlerem, Karlem, Tareqiem i Nolanem, testuje atrakcje w coraz wyższych przedziałach cenowych. Zaczynają od najtańszej rzeczy, jaką udało się znaleźć, czyli przejażdżki na wielbłądzie za dolara. Kończą w Dubaju, gdzie na „doświadczenie za pół miliona dolarów” składa się kilkanaście luksusowych atrakcji, a finałem jest wejście na szczyt Burj Khalifa. Po drodze pojawiają się kolacja w balonie, łódź podwodna, safari, lot w stanie nieważkości i skok ze spadochronem. Na koniec film przechodzi od zachwytu nad ceną do osobistego wątku o mierzeniu się z lękiem wysokości.

11 min czytania

Jeden dolar: dwie minuty na wielbłądzie

Najtańsze doświadczenie to jazda na wielbłądzie. MrBeast negocjuje z opiekunem, ile może jechać za dolara, i stają na dwóch minutach. Przejażdżka okazuje się mniej spokojna, niż się wydawało. Pada polecenie, by trzymać się mocno, a utrzymanie się na grzbiecie zwierzęcia MrBeast nazywa „niezłym treningiem”. Prowadzący przyznaje, że chciał pojeździć na wielbłądach w Egipcie, ale tam kosztuje to znacznie więcej, więc żartuje, że piramidy dorobi w postprodukcji. Mimo krótkiego czasu ocenia przejażdżkę jako świetne doświadczenie za dolara. Po dwóch minutach zabawa się kończy.

10 000 dolarów: kolacja na wysokości 1000 metrów

Następny poziom to kolacja w chmurach. Za 10 tysięcy dolarów można wznieść się balonem na około 1000 metrów nad ziemię razem z szefową kuchni z gwiazdką Michelin, która zamieniła balon w swoją kuchnię. Wyjątkowe jest to, że do gotowania wykorzystuje ogień z palnika balonu. Jednym z dań jest ryba przyrządzona właśnie w ten sposób. MrBeast komentuje, że są wyżej, niż się spodziewał, zwraca uwagę na cień balonu na polu i na widok, który nazywa niesamowitym tłem do jedzenia.

Wszystkie dziesięć dań degustacyjnych ocenia jako fenomenalne. Poleca tę atrakcję każdemu, kto ma wolne 10 000 dolarów i chce komuś zaimponować. Na koniec pyta szefową kuchni o swoją markę czekolady Feastables. Ta chwali „świetną równowagę” i chrupiący element, a MrBeast żartobliwie ogłasza, że Feastables zostało „zatwierdzone gwiazdką Michelin”.

50 000 dolarów: łódź podwodna kontra safari

Atrakcja za 50 tysięcy dolarów to niespodzianka dla Chandlera i Karla. Najpierw pada pytanie, czy jacht kosztuje 50 000 dolarów za dzień, ale chodzi o coś innego, czyli ekspedycję prywatną łodzią podwodną na dno oceanu. Ekipa ma łódź tylko dla siebie i może badać, co chce. Załoga zapewnia, że da się nawet przejechać po dnie. Zakazane jest tylko rozbicie się. Ryby widać jeszcze przed zanurzeniem, później pojawia się barakuda. Żeby mieć dobre ujęcia, produkcja wynajęła nurków, którzy płyną za łodzią. MrBeast robi przy tym kolegom żart, że za nimi płynie rekin. Pod koniec Karl pyta zaniepokojony, czy bezpiecznie jest płynąć tak blisko skał, i słyszy, że tak.

W tym samym czasie Tareq i Nolan są na safari w Afryce, które też kosztuje 50 000 dolarów. Film zestawia oba doświadczenia jak zawody o to, kto zobaczy ciekawsze zwierzęta. Tareq stawia warunek, że nie wyjadą, dopóki nie zobaczą lwa. Najpierw spotykają guźca (od razu porównanego do Pumby), którego płoszą krzykiem, potem zebry, które też uciekają. Najwięcej emocji budzą słonie. Dwa podchodzą „niepokojąco blisko”, a uczestnicy relacjonują, że słoń ich zaatakował. W końcu znajdują lwa. Tareq i Nolan uznają, że safari jest warte „każdego z tych 50 000 dolarów” Jimmy'ego i że to coś znacznie lepszego niż łódź podwodna i „jakaś ryba”. Ekipa z łodzi twierdzi oczywiście odwrotnie.

250 000 dolarów: nieważkość w samolocie

Dużo droższy jest lot w stanie nieważkości za 250 tysięcy dolarów. Jak wyjaśnia MrBeast, firma zabiera uczestników samolotem wysoko, a potem samolot pikuje, przez co w kabinie na chwilę powstaje środowisko zerowej grawitacji. Wszyscy reagują euforią. Ktoś traci kontrolę nad wodą, ktoś inny nie może przestać się unosić, a grupa rzuca do siebie przedmiotami.

Przy kolejnym spadku urządzają wyścig na drugą stronę kabiny. Okazuje się, że bez grawitacji trudno się poruszać. Nolan zostaje w tyle i krzyczy, że nie może się ruszyć, a MrBeast podsumowuje, że wyścigi w nieważkości „nie sprawdzają się najlepiej”. Karl testuje dmuchawę do liści jako napęd. Działa aż za dobrze, bo zaczyna się kręcić w powietrzu. Ostatnia scena w samolocie to rozpakowywanie zabawek sponsora filmu, MrBeast Lab Swarms, w zerowej grawitacji. MrBeast przyznaje przy tym, że w nieważkości nie jest to tak proste, jak sądził.

500 000 dolarów: Dubaj i podwodny apartament

Za pół miliona dolarów ekipa leci do Dubaju. MrBeast opisuje to miasto jako miejsce „wyrzeźbione z pustyni” i stworzone dla przyjemności. Zapowiada też, że na końcu filmu dołączy do nielicznych osób, które stanęły na szczycie najwyższego budynku świata. Pakiet nie jest jedną atrakcją, tylko serią przeżyć.

Po zejściu z liczącej 150 metrów konstrukcji w kształcie ramy na zdjęcie ekipa jedzie do hotelu Atlantis, przypominającego zamek. Mają tam wielopoziomowy apartament z wodą „na podwórku”. Pierwsze dwa piętra są luksusowe, ale najciekawszy jest trzeci poziom, w całości pod wodą, z widokiem na zbiornik, w którym według MrBeasta pływa ponad 80 rekinów. Karl wchodzi do zbiornika, żeby z drugiej strony szyby wyśmiać kolegów. Przy okazji pada zapowiedź, że jeszcze tego dnia wszyscy będą pływać z rekinami, a na koniec czeka ich skok ze spadochronem.

Wyścigi na Dubai Autodrome i rozdane Lamborghini

Kolejny punkt to wyścigi supersamochodami na torze Dubai Autodrome. MrBeast zaprasza też kilku dużych lokalnych twórców, żeby spędzili dzień na torze. W wyścigu bierze udział także babcia jednego z uczestników, kibicowana okrzykiem „Dawaj, babciu!”. Ktoś żartuje, że wolniej jechać by się nie dało. Karl w tym czasie siada do prawdziwego bolidu Formuły 1 i nazywa to najlepszym dniem swojego życia.

W cenę tego doświadczenia wchodzi też nowe Lamborghini na własność. MrBeast jedzie nim na mecz NBA w Abu Dhabi, ale przyznaje, że nie lubi jeździć sportowymi autami, a do tego nie może znaleźć miejsca do zaparkowania. Postanawia więc oddać samochód. Pyta ludzi przed halą, kto ogląda jego kanał. Pierwsza zapytana osoba ku zaskoczeniu wszystkich odmawia i woli, żeby auto dostał ktoś inny. Drugi zapytany, „z subskrypcją”, przyjmuje prezent i mówi, że trzęsą mu się ręce. MrBeast wykorzystuje tę scenę, żeby zachęcić widzów do subskrybowania.

Na meczu ekipa siedzi przy samym parkiecie, ale według MrBeasta zamiast oglądać grę spędza czas na pozowaniu do zdjęć. Na trybunach są spotkania ze Stevem Harveyem i Russellem Westbrookiem.

Park wodny, pingwiny i 80 rekinów

Na pozostałe atrakcje zostaje budżet 200 000 dolarów. Pierwszy punkt to przejęcie ogromnego parku wodnego na wyłączność, drugi to spotkanie z pingwinami w środku pustyni. Później MrBeast pływa w ogromnym basenie z około 80 rekinami i płaszczkami. Sceny pod wodą są głównie żartobliwe. MrBeast ogłasza się „Aquamanem, królem rekinów” i wydaje „dekret”, żeby rekiny gryzły Karla, a nie jego. Karl na widok jednego ze stworzeń krzyczy, że to dinozaur i że coś takiego nie powinno istnieć, a potem żartuje, że ktoś odłączył mu tlen.

Restauracja przyszłości

Następny przystanek to restauracja nazwana w filmie „restauracją z przyszłości”. Dziewięciodaniowy posiłek podaje się w sali otoczonej interaktywnymi wizualizacjami 360 stopni, które zmieniają się z każdym daniem. Ściany i stół reagują na dotyk. Na jednym etapie goście „bronią Ziemi” w czymś na kształt gry, co ktoś porównuje do misji z Call of Duty, a MrBeast przyznaje, że idzie mu zaskakująco słabo. Nawet szklanka reaguje na dotknięcie.

Mimo efektownej sali MrBeast mówi, że wyjątkowym doświadczeniem uczyniły to jedzenie i napoje. Pierwsza przystawka jest do zjedzenia jednym kęsem, potem są świeże owoce morza i złoty burger wagyu. Przy burgerze pada żart, że w końcu coś smakuje Chandlerowi, który w filmach słynie z wybredności. Na koniec podano deser przygotowany specjalnie dla ekipy, z wizerunkiem, który ma przedstawiać Chandlera. Chandler protestuje, że to nie on.

Basen zawieszony w niebie

Przed finałem MrBeast testuje swój lęk wysokości w basenie zawieszonym nad miastem. To basen bez krawędzi, ponad 180 metrów nad ziemią, z widokiem na całe miasto w 360 stopniach. Za nim widać sztuczną wyspę. MrBeast podkreśla, że nagranie nie oddaje tego, jak wygląda to na miejscu. Część basenu wysuwa się poza krawędź budynku, co budzi okrzyki przerażenia, ale też zachwyt, że są „na szczycie Dubaju”.

Skok ze spadochronem nad sztuczną wyspą

Następny jest skok ze spadochronem nad sztuczną wyspą. MrBeast nazywa spadanie z nieba jednym ze swoich największych lęków i mówi, że nigdy nie sądził, że coś takiego zrobi. Uzasadnia to tym, że film o doświadczeniach nie byłby kompletny bez zmierzenia się z jednym z największych lęków. Przed lotem żartuje nerwowo, że jeśli się nie uda, film i tak ma zostać opublikowany, i krzyczy, że ma rodzinę. Kiedy pyta o szanse na śmierć, słyszy tylko „nie wiem”.

Samolot zbliża się do 3000 metrów. W drzwiach MrBeast powtarza, że nie jest gotowy, a jeden z kolegów krzyczy, że go nienawidzi i zmienił zdanie. Mimo to skaczą, a w powietrzu słychać mieszaninę radości i przerażenia. Po wylądowaniu MrBeast mówi, że to chyba jego największy lęk, ale zrobił to dla widzów, i z ulgą stwierdza, że żyje. Chandler w ostatniej chwili się wycofał i przeprasza, że nie skoczy. MrBeast komentuje, że dobrze się stało, że nie zaprosił go do największego doświadczenia w filmie.

Burj Khalifa: godzina wspinaczki na szczyt

Finałem pakietu za pół miliona dolarów jest wejście na sam szczyt Burj Khalifa, najwyższego budynku na Ziemi, liczącego według filmu około 800 metrów. Pierwszy etap to seria wind na ponad 160 piętro. Pozostałe 274 metry MrBeast musi pokonać samodzielnie, wspinając się po kolejnych szczeblach.

MrBeast przyznaje, że nie docenił, jak trudne to będzie. Nawet po pełnej godzinie wspinaczki zostaje jeszcze spory kawałek. Kilka razy wydaje się, że to już koniec, ale okazuje się, że budynek „nigdy się nie kończy”. Z każdym krokiem MrBeast coraz bardziej wątpi, czy chce iść dalej. Gdy pyta, czy są już blisko, słyszy odpowiedź, którą każe sobie potraktować jako „nie”. Mówi, że motywowała go myśl, że to jego chwila, by znaleźć się wśród nielicznych osób, które kiedykolwiek stanęły na szczycie najwyższego budynku świata, i że nie było już odwrotu.

Na szczycie radość szybko miesza się ze strachem. MrBeast mówi, że nie powinien patrzeć w dół, że jest mu niedobrze i że bardzo boi się wysokości. Żartuje, że Feastables smakuje lepiej na ziemi, bo tam nie jest na skraju omdlenia.

Wniosek: wyjść poza strefę komfortu

Film kończy się refleksją, a nie rankingiem atrakcji. MrBeast mówi, że raz po raz odkrywa, że kiedy staje twarzą w twarz ze swoimi lękami, zwykle w końcu mu się to podoba i dużo się o sobie uczy. Dziękuje za to doświadczenie i zachęca widzów, żeby wyszli ze strefy komfortu i zrobili coś, czego normalnie by nie zrobili. Jak przekonuje, będą z siebie zadowoleni i wiele się o sobie dowiedzą.