Od 1 do 500 000 dolarów: MrBeast testuje coraz droższe bilety lotnicze

Otwórz w YouTube ↗
Przegląd

MrBeast (Jimmy) i jego stała ekipa, czyli Karl, Nolan, Chandler i Chris, sprawdzają, jak zmienia się latanie wraz z ceną biletu. Zaczynają od najtańszego lotu na świecie za jednego dolara. Potem przechodzą przez pierwszą klasę i apartamenty w samolotach komercyjnych, prywatny odrzutowiec i sterowiec, a kończą na bilecie za pół miliona dolarów. Na każdym poziomie komentują, co faktycznie dostają za swoje pieniądze i co ich rozczarowuje. We wstępie Jimmy zapowiada m.in. „prywatny samolot za 25 tysięcy” i „pierwszą klasę za 10 tysięcy”. W dalszej części filmu kwoty i kategorie są przypisane nieco inaczej, dlatego poniżej opisano je tak, jak padają przy poszczególnych lotach.

9 min czytania

Lot za dolara: maszyna brzmiąca jak kosiarka

Pierwszy „samolot” to maleńka, wyraźnie prowizoryczna maszyna. Jimmy wręcza pilotowi jednego dolara i przyznaje, że bardzo się denerwuje. Pilot uspokaja go, że robił to „pół tuzina razy”, co Jimmy'ego raczej nie przekonuje. Zwraca uwagę, że silnik brzmi jak kosiarka do trawy, a konstrukcja jego zdaniem „się sypie”.

Start okazuje się gwałtowny i szybki. Z ziemi ktoś komentuje, że „to nie brzmiało bezpiecznie” i że maszyna prawie zderzyła się z kamerą. W powietrzu pilot prosi, żeby nie rozpinać pasa, a Jimmy odpowiada: „A ty mnie nie zabij”. Po chwili błaga o lądowanie, choć pilot początkowo odmawia. Ostatecznie maszyna ląduje bez problemów, a Jimmy z ulgą stwierdza: „Udało się”.

Pierwsza klasa za 1000 dolarów: własny fotel i szklana przegroda

Kolejny bilet kosztuje według Jimmy'ego tysiąc dolarów w pierwszej klasie. Jest jednak haczyk: wykupił całą pierwszą klasę, więc ekipa może siadać, gdzie chce. Stewardesa proponuje mgiełkę do twarzy, a na pytanie „po co?” odpowiada, że „to pierwsza klasa”.

Ekipa wylicza udogodnienia: każdy ma własny fotel i telewizor, w cenie jest porządny obiad, darmowe kosmetyki i piżama. Na dłuższych lotach fotel rozkłada się w łóżko, co jeden z uczestników porównuje do trumny i mówi, że mu się to podoba. Opinie o szklanych przegrodach między miejscami są podzielone. Jednej osobie przeszkadza, że szkło ją „oddziela” i czuje się samotnie. Druga cieszy się, że dzięki temu nie musi rozmawiać z Nolanem. Jako minus wskazano brak prywatności: nagrywa się dziwnie, kiedy wokół cały czas chodzą inni pasażerowie.

Bilet za 10 000 dolarów: prysznic na wysokości 30 tysięcy stóp

Następny lot jest według Jimmy'ego dziesięć razy droższy. Pierwsze wrażenie to dużo miejsca na nogi. Przy miejscu jest tablet, duży telewizor z ekranem dotykowym, barek w oparciu fotela i przekąski. Jimmy żartobliwie „żąda zwrotu”, bo podana czekolada to nie Feastables, czyli jego własna marka. Ekipę dziwi też, że mimo biletu za dziesięć tysięcy za WiFi trzeba zapłacić dodatkowe 20 dolarów.

Start można oglądać na ekranie telewizora, a sam lot trwa 16 godzin. Największe wrażenie robi łazienka z umywalką, toaletą i prysznicem. Jimmy podkreśla, że na wysokości 30 tysięcy stóp może wziąć prysznic. Do tego dochodzi dobre jedzenie i prywatny salon z tyłu samolotu, który zostawiono na koniec prezentacji.

Bilet za 25 000 dolarów: apartament na piętrze

Do kolejnej klasy prowadzą schody na piętro, a ekipa cieszy się, że będzie siedzieć „nad innymi ludźmi”. Za 25 tysięcy dolarów dostają dwa spore pokoje. Według ekipy jest tu cztery razy więcej miejsca niż w poprzednim samolocie. Jimmy demonstruje to, robiąc pajacyki. W każdym pokoju są dwa fotele, osobista stewardesa i tyle telewizorów, że jak zauważa jeden z uczestników, jest ich więcej niż we wszystkich poprzednich samolotach razem. Pada też pytanie, dlaczego od pewnego pułapu cenowego zawsze pojawia się kawior.

Mimo wyższej ceny łazienka rozczarowuje. Jest mała, nie ma prysznica ani podgrzewanej podłogi, więc ekipa uznaje ją za gorszą niż w poprzednim samolocie. Zapytany, czy zapłaciłby tyle za jeden lot, jeden z uczestników mówi, że tego nie poleca i wolałby kupić samochód. Za największą zaletę uznano podwójne łóżko. Pojawia się nawet pomysł, że zamiast trzech foteli w rzędzie linie mogłyby montować potrójne łóżka piętrowe. Karl mówi po przebudzeniu, że spał jak kamień. Jimmy nazywa ten lot najdroższym lotem komercyjnym na świecie.

Prywatny odrzutowiec za 100 000 dolarów: cztery pomieszczenia i żadnych odpraw

Następny poziom to prywatny samolot za 100 tysięcy dolarów, który ekipa ma w całości do dyspozycji. Porównują go do jachtu i hotelu. Okazuje się, że pierwsze wnętrze to tylko jeden z czterech pokoi. Dalej jest drugi salon z przekąskami i dużym telewizorem, osobna sypialnia i łazienka z miejscem siedzącym oraz telewizorem, na którym można oglądać coś, siedząc na toalecie. Uczestnicy mówią, że nie widzieli odrzutowca nawet w połowie tak dużego.

Lot jest pełen wygłupów. Karl żartuje o rozmowach „bogaczy” w takim samolocie. Przy starcie ktoś nie zauważa, że samolot już rusza, a w czasie turbulencji ekipa musi usiąść. Nolan zostaje zamknięty w łazience i spędza tam większość lotu. Na obiad jest stek z tłuczonymi ziemniakami i warzywami oraz dodatkowo pizza. Łóżko, jak zauważa jeden z uczestników, ma „z 500 poduszek”.

Jimmy podsumowuje główną zaletę prywatnych lotów: każdy może robić, co chce i kiedy chce. Karl siedzi za sterami (w filmie przedstawione jako żart), Chandler je pizzę, Chris śpi, a nikt nie wie, gdzie jest Nolan. Według Jimmy'ego brak przesiadek i odpraw oszczędza mnóstwo czasu i dlatego „każdy bogacz ma własny samolot”. Po lądowaniu Nolan zostaje wreszcie wypuszczony z łazienki i ocenia, że lot i tak był lepszy niż ten za tysiąc dolarów.

Sterowiec za 300 000 dolarów: napis dla mamy Karla nad Daytona 500

Kolejną atrakcją jest lot sterowcem za 300 tysięcy dolarów. Ekipa podchodzi do niego z zawiązanymi oczami. Jimmy pyta, co ich zdaniem jest napisane na poszyciu, a ktoś zgaduje, że numer telefonu Nolana. Po zdjęciu opasek widzą napis „Kocham mamę Karla”, co jest żartem kosztem Karla. Przed startem Jimmy sprawdza, że statek powietrzny można ciągnąć na linie, a gdy wsiada, sterowiec wyraźnie się obniża. Wywołuje to przekomarzanie się, czy jest „gruby”.

Ta część filmu zawiera też segment sponsorski. Jimmy mówi, że korzysta z platformy do rekrutacji montażystów, operatorów i księgowych, i z pokładu dzwoni do jednego z kandydatów na stanowisko montażysty.

Jimmy zdradza, że nie powiedział Karlowi, iż sterowiec przeleci nad 150 tysiącami ludzi zgromadzonymi na największym, jak twierdzi, wyścigu na świecie, czyli Daytona 500. Karl narzeka, że można było wymyślić lepszy napis, a Jimmy upiera się, że ten jest idealny. Ekipa żartuje, że „wszyscy na dole kochają mamę Karla”, i pozdrawia ją z powietrza. Karl nazywa Jimmy'ego psychopatą.

Bilet za 500 000 dolarów: samolot większy niż ich domy

Ostatni lot to według Jimmy'ego najdroższy bilet lotniczy na świecie. Na powitanie ekipa słyszy sugestię, żeby zdjąć buty, bo dywan kosztował dwa miliony dolarów. Ktoś komentuje, że była to „mocna sugestia”. Jimmy mówi, że samolot ma więcej powierzchni niż ich domy i trudno sobie wyobrazić jego rozmiary.

Zwiedzanie trwa długo. Są kolejne sypialnie, w tym część dla załogi, pozłacane umywalki, wiele pryszniców, kino, salon na 12 osób i duży pokój z kanapą większą niż ta, którą jeden z uczestników ma w domu. Jimmy zaznacza, że w tym momencie zwiedzili dopiero jedną trzecią samolotu. Stewardesę można wezwać do sypialni, a jeden z uczestników mówi, że gdyby tak było zawsze, mieszkałby w powietrzu. Ekipa co chwilę odkrywa pomieszczenia, które wcześniej przeoczyła, w tym ukryte pomieszczenie dla załogi. Na pokładzie można też skorzystać z masażu.

Subskrybenci na pokładzie i niespodzianka na koniec

Na pytanie, jak ich na to stać, ekipa odpowiada, że dzięki fanom. Dlatego na ten lot zaproszono losowo wybranych subskrybentów. Jeden z nich mówi, że leci prywatnym samolotem pierwszy raz i nigdy nie widział czegoś takiego w samolocie. W ramach żartu Jimmy pyta stewardesę o podaną czekoladę. Ta nazywa ją „czekoladą ze stacji benzynowej”, a Jimmy prosi, by od teraz podawano Feastables.

Zapytana, kto zwykle lata takimi samolotami, stewardesa odpowiada, że przedsiębiorcy. Na pytanie, jak na ich tle wypadają jego koledzy, przyznaje, że są „dość durni”. Za tę cenę najlepsze jedzenie jest podawane o każdej porze i w każdym miejscu, także w prywatnym pokoju.

Na koniec okazuje się, że subskrybenci nie wiedzieli, dokąd lecą. Jimmy ogłasza, że celem jest Disney World, gdzie spędzą dwa dni, a wszystko mają za darmo. W zamknięciu odcinka Jimmy odnosi się do tego, że latał dużymi samolotami. Mówi, że chcąc przyczynić się do ochrony środowiska, posadził 100 tysięcy drzew i chroni ponad 100 tysięcy akrów lasu deszczowego. Film kończy prośbą o subskrypcję „dla mamy Karla”.